Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze bez cukru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słodycze bez cukru. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 sierpnia 2017

Wegańskie snickersy i insta-detoks

Odzwyczaiłam się od pisania, od odwiedzania tej strony. Zrobiłam sobie blogowy detoks. Instagramowy zresztą też. Od miesiąca nie ,,podglądam" innych i nie ,,kreuję" swojego insta-wizerunku. Zmęczył mnie ten perfekcyjny świat mediów społecznościowych, w którym każdy post jest piękny i radosny. Nie chcę negować Instagramu, bo bardzo go lubię, ale uważam, że czasem każdemu z nas jest potrzebna przerwa od wirtualnego życia, mała inwentaryzacja i autoanaliza naszych zachowań związanych z social media. Myślę, że wiele z nas nie zauważa, albo nie chce przyznać się do tego ile czasu marnuje na bezmyślne patrzenie w ekran telefonu. Unikamy  nudy, dyskomfortu, rzeczywistości. Uciekamy od bycia z własnymi myślami, rozterkami, lękami w świat lajków. Inną sprawą, jest fakt nieustannego porównywania się do innych. Pewnie niektórzy z nas uważają, że ich to nie dotyczy, ale chyba nie ma w świecie mediów społecznościowych osoby, która nie odczuwa ciągłego ukłucia zazdrości. Bo koleżanka na plaży, kolega w ekskluzywnej restauracji, przypadkowa osoba wygląda jak modelka, albo modelka wygląda...jak modelka. Widzimy fasadę, pozę, jedną stronę i zastanawiamy się czemu nasze życie tak nie wygląda. Odpowiedź brzmi- niczyje życie tak nie wygląda.
Moje wylogowanie się z wirtualnej rzeczywistości sprawiło, że przez 35 dni z rzędu zaczynałam każdy dzień od medytacji. Wreszcie dotarło do mnie, że medytacja nie jest ucieczką od myśli i problemów. Że te myśli będą się pojawiać niemal zawsze, tak jak problemy w naszym życiu. Raz będą mnie, raz bardziej natarczywe i chodzi o to, żeby z nimi nie walczyć, tylko je obserwować. Medytacja nie sprawi, że nasze życie stanie się radosne i wolne od bólu codzienności. Co więcej, czasem z większą świadomością i intensywnością dojrzymy to, co dzieje się w nas i wokół nas. Ale z drugiej strony uświadomi nam, że dyskomfort, złość, smutek są tymczasowe. Nauczy nas nie skupiać się na tych uczuciach, tylko przyglądać się im. 
Dla mnie jest to ogromna lekcja, którą muszę odrabiać każdego dnia. Jako była emigrantka mam nieustaną chęć walki z rzeczywistością. Życie codzienne w Polsce sprawia często, że mam ochotę krzyczeć i uciekać z powrotem tam skąd przyjechałam. Uczę się więc obserwować swoją wściekłość i frustrację. Oswajam się też z myślą, że może kolejny raz trzeba będzie wywrócić życie do góry nogami i nie postrzegać tego w kategorii porażki czy kary. 

A dzisiejszy przepis, to zdrowa wersja snickersów. W te upalne dni, to doskonała alternatywa dla deserów, które wymagają pieczenia. 




Składniki:  (10 porcji):

  •     szklanka płatków owsianych
  •     3 łyżki masła orzechowego
  •     3 miękkie daktyle
  •     kilka łyżek mleka roślinnego
  •     szklanka miękkich daktyli
  •     garść orzechów ziemnych
  •     ¾  tabliczki czekolady
  •     łyżka oleju kokosowego (opcjonalnie)

Sposób wykonania:

  1. Płatki owsiane umieszczamy w malakserze i miksujemy przez 1-2  minuty. Dodajemy masło orzechowe i daktyle. Ponownie miksujemy. 
  2. Jeśli masa nie chce się połączyć dodajemy stopniowo niewielką ilość mleka roślinnego. 
  3. Brytfankę wykładamy papierem do pieczenia. Umieszczamy w niej masę i dociskamy palcami tak by miała równą powierzchnię. 
  4. W malakserze umieszczamy daktyle (jeśli nie używasz miękkich daktyli, musisz je wcześniej namoczyć) i blendujemy do uzyskania jednolitej, gładkiej masy.  Jeśli masa jest zbyt gęsta, możemy dodać nieco mleka roślinnego, albo masła orzechowego. 
  5. Daktylową masę wylewamy na owsianą bazę. 
  6. Na zblendowanych daktylach układamy orzeszki ziemne, delikatnie je dociskając.
  7. Całość polewamy czekoladą rozpuszczoną w kąpieli wodnej.  Do czekolady możemy dodać łyżkę oleju kokosowego, jeśli chcemy by polewa nie była zbyt twarda. 
  8. Umieszczamy w lodówce. 
  9. Gdy czekolada zastygnie, kroimy snickersy na niewielkie kawałki. 



Energia: 194,4kcal
Białko: 3,3g
Tłuszcz:  9,7g
Węglowodany: 93,1g

piątek, 17 marca 2017

Wegański krem kokosowo- czekoladowy


Składniki (12 porcji):
  • puszka mleka kokosowego (400ml)
  • 20 miękkich daktyli
  • 5 łyżek kakao

Sposób wykonania:

  1. Mleko kokosowe schładzamy przez 8 godzin.
  2. Daktyle, kakao oraz stałą część mleka kokosowego umieszczamy w malakserze albo blenderze.
  3. Miksujemy do uzyskania gładkiej masy. (Jeśli nutella jest zbyt gęsta dodajemy kilka łyżek płynnego mleka kokosowego)
  4. Przechowujemy w lodówce.
 Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
  • porady
  • przepisy
  • konsultacje dietetyczne 

wtorek, 15 marca 2016

Chleb bananowy

Niebawem Wielkanoc a w moim komputerze  i telefonie zalegają przepisy z okolic Bożego Narodzenia. Powinnam się lepiej zorganizować. Powinnam też przestać używać telefonu jako podręcznej książki kucharskiej, bo momentami zaczyna on przypominać wiecznie upapranego jedzeniem wielofunkcyjnego robota.
Z Wielkanocnymi wypiekami jestem w tym roku na bakier, może to przez pogodę, która sprawia iż myślami wracam do grudnia. Odsłaniając o poranku zasłony przez chwilę zaczęłam zastanawiać się gdzie podziała się choinka i co do cholery robią na stole żonkile... chyba śmieją się szyderczo swoim słonecznym uśmiechem w moją zdziwioną twarz. Do porządku i teraźniejszości przywołała mnie mocna kawa. Ale klimatu mazurków i drożdżowych bab chyba w najbliższym czasie nie poczuję, no chyba że niebawem przywita mnie słońce, śpiew ptaków i dwucyfrowa temperatura.
Dla tych którzy potrzebują osłodzenia (bez cukru) tych przedświątecznych dni, kiedy nie nadszedł jeszcze czas ,,właściwego" pieczenia, z  pomocą przyjdzie bananowy chleb, który dzięki swoim ,,brakom" nie zrujnuje postnego planu umartwiania ciała i ducha.





Składniki:

  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 2 łyżki masła orzechowego
  •  1 szklanka mleka roślinnego
  • 1 i 1/2 szklanka mąki (w wersji bez glutenu gryczana bądź owsiana)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  •  5 daktyli
  • garść orzechów włoskich
  • ekstrakt waniliowy
  • szczypta soli

Sposób wykonania:

  1. Banany blendujemy z mlekiem roślinnym, masłem orzechowych oraz ekstraktem waniliowym.
  2. W misce łączymy mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Dodajemy pocięte daktyle i orzechy włoskie.
  3. Masę bananową wlewamy do suchych składników i dokładnie mieszamy.
  4. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przelewamy do niej ciasto.
  5. Chlebek dekorujemy rozkrojonym bananem i orzechami. Możemy też polać go łyżką masła orzechowego zmieszanego z syropem klonowym.
  6. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 45minut.
 

poniedziałek, 5 października 2015

Trufle z ciecierzycy

Po pysznych blondies z ciecierzycy przyszedł czas na kolejne eksperymenty z grochem włoskiem w roli głównej. Lubię osładzać sobie życie, więc nie będzie to hummus ani falafel, ale trufle. Nikt po ich spróbowaniu nie potrafi odkryć ich głównego składnika, nikt też nie umie powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejnego. Nie musimy jednak obawiać się wyrzutów sumienia, gdyż lista składników, z których są zrobione sprawia, iż są one bezpodstawne.


Składniki:
  • puszka ciecierzycy (400g)
  • 10 daktyli (najlepiej obranych ze skórki)
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2-3 paski gorzkiej czekolady albo garść kropelek czekoladowych
Polewa:
  • 100g gorzkiej czekolady 
  • 2 łyżki oleju kokosowego

Sposób wykonania:
  1. Obieramy daktyle ze skórki. Nie jest to konieczne, ale dzięki temu uzyskamy bardziej kremową konsystencję.
  2. Ciecierzycę odsączamy z wody i umieszczamy w malakserze albo blenderze. Dodajemy daktyle, masło orzechowe i ekstrakt waniliowy. Miksujemy na gładką masę. Dodajemy pokruszoną czekoladę i delikatnie mieszamy. Odstawiamy do lodówki na około 30 minut.
  3. Po schłodzeniu masy formujemy z niej niewielkie kulki i układamy je na papierze do pieczenia.
  4. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę z olejem kokosowym.
  5. Kulki zamaczamy w czekoladzie i odkładamy na papier do pieczenia.
  6. Przechowujemy w lodówce.


Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy



środa, 22 kwietnia 2015

Niedorzecznie proste ciasteczka z masłem orzechowym


 

Pewnie niejedna z Was to zna. Nagle pojawia się nieodparta ochota na zjedzenie czegoś słodkiego, ale jednocześnie nie chcecie żeby był to przetworzony (sorry za kolokwializm) syf z pobliskiego sklepu, ani też nie macie chęci na robienie czegoś wyszukanego z listą  składników długą na stronę i w dodatku potrzebujecie tego w skromnych ilościach, gdyż wieczorny seans filmowy mógłby Was skłonić do nieświadomego pochłonięcia połowy brytfanki upieczonego przed chwilą ciasta.
No cóż u mnie zjawisko to pojawia się z przewidywalną wręcz systematycznością, a że ,,współpochłaniacz" słodkości jest chwilowo nieobecny, trzeba kombinować. Chwilę temu odkryłam przepis, który idzie mi z pomocą w takich samotnych chwilach słodkiej desperacji. Prosty, szybki i zdrowy- więcej wymagań nie mam.

Składniki:
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • 4 łyżki płynnego oleju kokosowego
  • 2-3 łyżki syropu klonowego
  • 1/2 szklanki mąki owsianej (zmielonych płatków owsianych)

Sposób wykonania:
  1. Masło orzechowe połączyć z olejem kokosowym i syropem klonowym.
  2. Dodać mąkę owsianą i dobrze wymieszać.
  3. Formować nieduże kulki i spłaszczyć je za pomocą dłoni.
  4. Piec w temperaturze 170˚C przez 5-7 minut.
Jeśli chcecie wydłużyć listę składników, to możecie użyć posiekanych orzeszków, gorzkiej czekolady albo wiórków kokosowych. Ja wybrałam wersję minimalistyczną. Składniki można dzielić albo mnożyć w zależności od apetytu czy ilości chętnych na słodkości.
Ciasteczka smakują równie dobrze bez pieczenia, więc istnieje możliwość konsumpcji bez angażowania piekarnika.  



sobota, 7 marca 2015

Witariańskie ciasteczka z masłem orzechowym i spotkanie z Martą Dymek



Ostatnio myśl o imprezie wywołuje u mnie atak ziewania i niepohamowaną chęć natychmiastowego przebrania się w piżamę  i wpełznięcia do ciepłego łóżka z ciekawą książką bądź filmem. Dlatego wczorajszy wieczór został spędzony w Empiku w kolejce po autograf Marty Dymek. Spotkanie to oprócz dedykacji przyniosło także nowe ciekawe informacje oraz świadomość, że polska społeczność wegańska rośnie w siłę. Co więcej, człowiek dowiaduje się, że autorka najpopularniejszego ojczystego bloga dla roślinożerców oraz twórczyni książki kucharskiej na światowym poziomie  jest inteligentną, pozytywną i pełną energii dziewczyną. Jakby tego było mało po tego rodzaju spotkaniach jest się wyspanym i nie cierpi się z powodu kaca.
Takie zakończenie tygodnia pozwala na zerwanie się o świcie w sobotni poranek i zamiast leczenia bólu głowy spowodowanego wątpliwą zabawą, siada się do komputera i w pocie czoła pracuje nad kolejnymi stronami wegańskiego poradnika, należącego  do tego rodzaju projektów, które mogą nigdy nie wyjść poza ekran  bezkrytycznego laptopa.
W takie weekendy człowiek odrywa się od ,,walki ze słowem" tylko po to, by zająć się zatkanym, pod nieobecność męskiej części domostwa, odpływem w łazience i ewentualne wypić kawę w towarzystwie wegańskich łakoci. Pojedynek z zapchanymi  rurami, choć nie przyniósł inspiracji, to jednak  wywołał pozytywne myśli na temat Polek. Bo Polki to ta część społeczeństwa, której chce się dobrze wyglądać, jeść, pracować, żyć. Polki to między innymi  Ewa Chodakowska, która potrafi profesjonalnie nas zmęczyć, to Marta Dymek, która nakarmi nas roślinami, gdy wyczerpie nas Ewa, to Anja Rubik, która nie tylko uśmiecha się do nas z okładek czasopism, ale także potrafi nas ubrać w ciuchy i zapach, nawołując przy tym, żebyśmy były sobą- jedyną niepowtarzalną Polką.
Choć Nasz Dzień jest dopiero jutro, to już dziś życzę wszystkim czytającym te słowa Kobietom przede wszystkim spełnienia i podążania własną drogą, pomimo iż bywa ona czasem zniechęcająco kręta.

Dzisiaj będzie na surowo, szybko , zdrowo, bezglutenowo i orzechowo, czyli witariańskie ciasteczka z masłem orzechowym.

Składniki:

  • 1 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 1/2 szklanki migdałów
  • 15 daktyli
  • 1/2 szklanki masła orzechowego
  • 1/4 szklanki mleka roślinnego
  • 1/4 szklanki wiórków kokosowych
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego 
  • łyżka syropu klonowego albo innego słodu (jeśli używasz niesłodzonego mleka roślinnego i masła orzechowego)

Sposób wykonania:

W robocie kuchennym mielimy płatki owsiane wraz z migdałami. Po uzyskaniu konsystencji przypominającej mąkę wrzucamy daktyle i ponownie miksujemy. Na końcu dodajemy masło orzechowe, mleko, wiórki kokosowe, słód oraz ekstrakt waniliowy. Blendujemy do czasu, aż mieszanka zacznie formować się w kulkę. Gotowe ciasto wyjmujemy za pomocą łyżeczki i toczymy niewielkie kulki, które spłaszczamy w dłoniach. Ciasteczka przechowujemy w lodówce albo zamrażarce.



czwartek, 22 stycznia 2015

One apple pie a day keeps the doctor away;)


Czasem odnoszę wrażenie, że w moim życiu jedyną rzeczą stałą jest ciągła zmiana. Kiedy choć trochę zaczynam wpasowywać się w otaczającą mnie rzeczywistość, nadchodzi kolejny zwrot akcji. Często jest on niespodziewany, ale zdarza się także, że bywa  zaplanowany ze sporym wyprzedzeniem. Fakt naniesienia go na kalendarz życia wcale nie ułatwia sprawy, co więcej świadomość jego nieuchronności wisi nade mną niczym czarna, zapowiadająca nadejście nieprzyjemnego zdarzenia, chmura. Myślałam, że moje dorosłe życie będzie bardziej poukładane, że zapanuje w nim spokój i rutyna codziennego dnia, tymczasem porzucenie młodzieńczych lat wcale nie oznacza ucieczki od chaosu. Co gorsze, każdy mijający rok osłabia moją odporność na gwałtowne zmiany. W moim przypadku ,,skakanie" z kontynentu na kontynent, zmiany zajęć, mieszkań i języków nie czynią mnie bardziej zaradną, gruboskórną, niezłomną. Każdy zwrot w życiu, niekoniecznie o 180 stopni, częściowo rozkłada mnie na łopatki, wymaga wysiłku i długiej aklimatyzacji. Mój ,,wspólnik życiowy" jest moim oparciem w tym błąkaniu się po świecie w poszukiwaniu właściwego miejsca, celu, szczęścia bo dla niego te wszystkie zakręty, brak stabilizacji nie są dramatami, problemami, czymś co go przewraca na ziemie, ugina. On się nie rozczula, nie histeryzuje , nie wątpi ani nie analizuje. Idzie przed siebie, często niosąc mnie na  plecach, kiedy ja całą swoją energie poświęcam na uciszenie swojego panic button. 
Czasem kiedy patrzę na swoich znajomych, którzy nie wyrwali swoich korzeni z ojczystej ziemi, odnoszę wrażenie, że ich związki są z innej planety. Choć może nie mam racji, może zbyt krótko i pobieżnie patrzę na polską rzeczywistość. Wydaje mi się, że moje emigracyjne doświadczenie wymusiło na mnie większą otwartość na drugą osobę i tolerancję wobec tego, z którym postanawiasz dzielić swoje lepsze i gorsze dni. A może pobyt na obczyźnie nie ma z tym nic wspólnego? Może zwyczajnie mam szczęście, że spotkałam kogoś kto z całą swoją odmiennością stał się integralną częścią mojej osoby. 
Dla tej mojej stabilnej połowy lubię sterczeć nad piekarnikiem, wyciągać z niego ciepłe i pachnące ciasta, szczególnie jego ulubioną szarlotkę. Dzisiejszy jabłecznik nie wyszedł z piekarnika, gdyż jest to jego witariańska, szybka, trzyskładnikowa wersja. Cieszę się, że mój significant other jest otwarty na moje kulinarne eksperymenty bo dzięki temu kuchenny troll, za którego uważałam się przez większość życia, nie zniechęca się do dalszych działań. 
Przepis ten został zaczerpnięty z niedawno odkrytego prze zemnie bloga, który oczarował mnie nie tylko swoją wizualną ale i merytoryczną stroną. Ladycakes to niewyczerpane źródło inspiracji dla kochających słodycze wegan i miłośników podróży. 
Pora na przepis.




Składniki:
(na foremkę o średnicy 23-24 cm)

  • około 30 daktyli bez pestek
  • 2 szklanki orzechów włoskich
  • 3-4 średnie jabłka
  • 2/3 szklanki filtrowanej wody plus woda do namaczania
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli morskiej
  • sok z cytryny

Sposób wykonania:

Dno foremki wykładamy papierem do pieczenia. Orzechy umieszczamy w robocie kuchennym i miksujemy do uzyskania piaskowej konsystencji, dodajemy połowę daktyli (nie moczonych) i blendujemy przez 20-30 sekund. Mieszanką daktylowo-orzechową wykładamy spód i boki brytfanki. Gotową bazę przykrywamy plastikową folią i umieszczamy w zamrażarce.
Resztę daktyli zalewamy wodą i namaczamy przez 10-15 minut. Jabłka kroimy na drobne kawałki i skrapiamy sokiem z cytryny. Daktyle odcedzamy i umieszczamy w blenderze wraz z filtrowaną wodą, cynamonem i solą morską. Miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Gotowym ,,sosem daktylowym" polewamy jabłka i dokładnie mieszamy. 
Blaszkę z bazą orzechową wyjmujmy z zamrażarki i pokrywamy ją jabłkami. Całość zamrażamy jeszcze przez 45 minut. 




środa, 24 grudnia 2014

Wegańskie ciasteczka Karlie Kloss

                    Photo: Christina Tosi/Instagram

Modelka Karlie Kloss jest znana nie tylko z wybiegów i katalogów Victoria's Secret, ale także ze swojego zamiłowania do pieczenia. Fakt ten może budzić u niektórych niechęć do jej osoby, bo od kiedy modelki mają prawo do spędzania czasu w kuchni i jedzenia słodyczy? Czy Karlie nie wystarczy paradowanie w super-seksownej bieliźnie, na którą mało kto patrzy, gdyż większość jest zajęta podziwianiem jej smukłego, wysportowanego ciała. Czy musi nam dokuczać i przypominać, że w odróżnieniu od niej, jesteśmy tylko ludźmi i gdy jemy, to tyjemy. No cóż nie każdy może być wybrykiem natury jak panna Kloss, ale każdy może spróbować upiec jej ciastka.
Warto dodać, że supermodelka nie piecze dla samego pieczenia...i jedzenia. Dochód ze sprzedaży jej ciasteczek zasilił już Fashion's Night Out i organizację FEED, teraz pomaga wyłaniającym się projektantom mody. W USA jej wypieki dostępne są w cukierniach Milk Bar oraz na stronie internetowej www.milkbarstore.com. Nam znajdującym się po drugiej stronie ,,sadzawki'', pozostaje wypróbowanie przepisu na Coco Kookies opublikowanego w internecie. 

Nadchodzą święta, u mnie spora część prezentów jest jadalna, więc postanowiłam najnowsze ciastka Karlie uczynić ich częścią. Niestety nie obeszło się bez stresu i drobnych zmian. Pieczenie zazwyczaj jest dla mnie relaksem, taką medytacją nad piekarnikiem, niestety Coco Kookies sprawiły, że na chwilę straciłam panowanie nad składnikami i własnym umysłem.

Zacznijmy od oryginalnego przepisu modelki, moje uwagi poznacie później.

Składniki na 12 ciasteczek: 

  • 1 i 3/4 szklanki mąki migdałowej
  • 1/2 szklanki mąki bez glutenu cup 4 cup gluten free flour blend (życzę powodzenia w jej odnalezieniu;) )
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki skrobi kukurydzianej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 szklanki wiórek kokosowych
  • 1/2 szklanki posiekanych orzechów pecan
  • 1 i 1/2 szklanki syropu klonowego
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżeczka ekstraktu klonowego

Sposób wykonania:

Suche składniki wymieszać. W osobnej misce połączyć syrop klonowy z ekstraktami. Powoli dodawać mokre składniki do suchych i mieszać aż się połączą. Masa będzie bardzo mokra.
Łyżeczką formujemy 12 kulek, które spłaszczamy i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Surowe ciasteczka schładzamy przez godzinę. Po tym czasie umieszczamy je w piekarniku nagrzanym do 165 stopni i pieczemy przez 9 minut. Po ich upłynięciu odwracamy blachę i pieczemy przez kolejne 9 minut, albo do czasu gdy uzyskają złotobrązowy kolor.

,,Didaskalia"

Zacznijmy od składników. Nie mieszkałam w Polsce dosyć długo , więc znalezienie niektórych rzeczy bywa dla mnie wyzwaniem.
Zamiast mąki migdałowej, kupiłam tarte migdały i zmieliłam je jeszcze bardziej za pomocą robota kuchennego. O odnalezieniu mąki wymienionej w przepisie nawet nie marzyłam, co więcej użyłam zwykłej mąki pszennej. Skrobię kukurydzianą posiadam, choć wiem, że ziemniaczana na pewno może ją zastąpić. Mało popularne w Polsce orzechy pecan zdołałam kupić na wagę w sklepie Auchan.
Przepis ten wymaga dość dużej ilości syropu klonowego, więc byłam zmuszona do zakupu dwóch butelek, ostatecznie okazało się, że dodałam jedynie 3/4 szklanki, gdyż przeraziła mnie wodnista konsystencja i nadmierna słodycz masy.
Ekstraktem klonowym nawet nie zawracałam sobie głowy.

Moje Coco Kookies ,,skończyły z połową syropu klonowego i paroma dodatkowymi łyżkami mąki. Zapewne nie wyszły ,,topmodelowo" ale przynajmniej nie okazały się totalnym fiaskiem pomimo wprowadzonych zmian. Co najważniejsze- wyszły i są pyszne! Cóż, pocieszam się, że Karlie tworząc swoje ciastka ma profesjonalnego pomocnika, czyli szefową kuchni Milk Bar. Wspólnymi siłami potrafią z wodnistej masy ulepić kulki i jeszcze sprzedać je za niezłą cenę.