Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia witariańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia witariańska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2015

One apple pie a day keeps the doctor away;)


Czasem odnoszę wrażenie, że w moim życiu jedyną rzeczą stałą jest ciągła zmiana. Kiedy choć trochę zaczynam wpasowywać się w otaczającą mnie rzeczywistość, nadchodzi kolejny zwrot akcji. Często jest on niespodziewany, ale zdarza się także, że bywa  zaplanowany ze sporym wyprzedzeniem. Fakt naniesienia go na kalendarz życia wcale nie ułatwia sprawy, co więcej świadomość jego nieuchronności wisi nade mną niczym czarna, zapowiadająca nadejście nieprzyjemnego zdarzenia, chmura. Myślałam, że moje dorosłe życie będzie bardziej poukładane, że zapanuje w nim spokój i rutyna codziennego dnia, tymczasem porzucenie młodzieńczych lat wcale nie oznacza ucieczki od chaosu. Co gorsze, każdy mijający rok osłabia moją odporność na gwałtowne zmiany. W moim przypadku ,,skakanie" z kontynentu na kontynent, zmiany zajęć, mieszkań i języków nie czynią mnie bardziej zaradną, gruboskórną, niezłomną. Każdy zwrot w życiu, niekoniecznie o 180 stopni, częściowo rozkłada mnie na łopatki, wymaga wysiłku i długiej aklimatyzacji. Mój ,,wspólnik życiowy" jest moim oparciem w tym błąkaniu się po świecie w poszukiwaniu właściwego miejsca, celu, szczęścia bo dla niego te wszystkie zakręty, brak stabilizacji nie są dramatami, problemami, czymś co go przewraca na ziemie, ugina. On się nie rozczula, nie histeryzuje , nie wątpi ani nie analizuje. Idzie przed siebie, często niosąc mnie na  plecach, kiedy ja całą swoją energie poświęcam na uciszenie swojego panic button. 
Czasem kiedy patrzę na swoich znajomych, którzy nie wyrwali swoich korzeni z ojczystej ziemi, odnoszę wrażenie, że ich związki są z innej planety. Choć może nie mam racji, może zbyt krótko i pobieżnie patrzę na polską rzeczywistość. Wydaje mi się, że moje emigracyjne doświadczenie wymusiło na mnie większą otwartość na drugą osobę i tolerancję wobec tego, z którym postanawiasz dzielić swoje lepsze i gorsze dni. A może pobyt na obczyźnie nie ma z tym nic wspólnego? Może zwyczajnie mam szczęście, że spotkałam kogoś kto z całą swoją odmiennością stał się integralną częścią mojej osoby. 
Dla tej mojej stabilnej połowy lubię sterczeć nad piekarnikiem, wyciągać z niego ciepłe i pachnące ciasta, szczególnie jego ulubioną szarlotkę. Dzisiejszy jabłecznik nie wyszedł z piekarnika, gdyż jest to jego witariańska, szybka, trzyskładnikowa wersja. Cieszę się, że mój significant other jest otwarty na moje kulinarne eksperymenty bo dzięki temu kuchenny troll, za którego uważałam się przez większość życia, nie zniechęca się do dalszych działań. 
Przepis ten został zaczerpnięty z niedawno odkrytego prze zemnie bloga, który oczarował mnie nie tylko swoją wizualną ale i merytoryczną stroną. Ladycakes to niewyczerpane źródło inspiracji dla kochających słodycze wegan i miłośników podróży. 
Pora na przepis.




Składniki:
(na foremkę o średnicy 23-24 cm)

  • około 30 daktyli bez pestek
  • 2 szklanki orzechów włoskich
  • 3-4 średnie jabłka
  • 2/3 szklanki filtrowanej wody plus woda do namaczania
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli morskiej
  • sok z cytryny

Sposób wykonania:

Dno foremki wykładamy papierem do pieczenia. Orzechy umieszczamy w robocie kuchennym i miksujemy do uzyskania piaskowej konsystencji, dodajemy połowę daktyli (nie moczonych) i blendujemy przez 20-30 sekund. Mieszanką daktylowo-orzechową wykładamy spód i boki brytfanki. Gotową bazę przykrywamy plastikową folią i umieszczamy w zamrażarce.
Resztę daktyli zalewamy wodą i namaczamy przez 10-15 minut. Jabłka kroimy na drobne kawałki i skrapiamy sokiem z cytryny. Daktyle odcedzamy i umieszczamy w blenderze wraz z filtrowaną wodą, cynamonem i solą morską. Miksujemy do uzyskania gładkiej konsystencji. Gotowym ,,sosem daktylowym" polewamy jabłka i dokładnie mieszamy. 
Blaszkę z bazą orzechową wyjmujmy z zamrażarki i pokrywamy ją jabłkami. Całość zamrażamy jeszcze przez 45 minut. 




poniedziałek, 15 grudnia 2014

Witariańska szarlotka



Składniki bazy:

  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 3/4 szklanki daktyli
  • 1/4 szklanki nasion konopi
  • łyżka nasion chia
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • łyżka syropu klonowego albo innego słodu
  • wanilia

Daktyle namaczamy w gorącej wodzie przez 20 minut. Po tym czasie umieszczamy je razem z owsianką w robocie kuchennym i miksujemy przez kilka minut. Później dodajemy pozostałe składniki i łączymy je używając funkcji pulsacyjnej. Masa powinna utworzyć kulę. 
Gotową bazę umieszczamy na 10-15 minut w lodówce albo zamrażarce. Po schłodzeniu wkładamy ja między dwa kawałki papieru do pieczenia i wałkujemy tworząc krążek. 
Podstawę umieszczamy na spodzie tortownicy albo talerzu i dekorujemy ją skropionymi cytryną jabłkami. Szarlotkę posypujemy cynamonem, możemy też użyć tartych migdałów, bądź polać ją syropem klonowym. Na końcu dekorujemy ją jagodami goji, pestkami granatu albo żurawiną.



czwartek, 27 listopada 2014

Batoniki z nasion konopi




Składniki:
  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 1/4 szklanki łuskanych nasion konopi
  • 3/4 szklanki daktyli
  • 1 łyżka nasion szałwii hiszpańskiej (chia seeds)
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 1 łyżka syropu klonowego albo innego słodu
  • szczypta soli
Sposób wykonania:

Daktyle namaczamy w gorącej wodzie przez 10-15 minut. Po namoczeniu umieszczamy je razem z płatkami owsianymi w robocie kuchennym i miksujemy przez kilka minut. Następnie dodajemy pozostałe składniki i blendujemy je za pomocą funkcji pulsacyjnej, do czasu aż zaczną formować  kulę. Gotową miksturę umieszczamy w wyłożonej papierem do pieczenia keksówce. Formę wkładamy na kilka godzin albo noc do lodówki. Po schłodzeniu  kroimy masę na batoniki bądź małe kwadraty. 


Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy


czwartek, 13 listopada 2014

Makaron z cukinii na surowo



Cukinia to kolejne warzywo, o którym warto przestać myśleć w schematyczny sposób. Kiedyś kabaczek kojarzyłam jedynie z leczem, dziś wiem jak bardzo go ograniczałam. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałam sobie jedzenia cukinii na surowo, teraz coraz rzadziej ,,męczę" ją duszeniem i pieczeniem. Lubię dodawać ją do sałatek albo jeść pod postacią surowego spaghetti. Dla tych, którzy nie tolerują glutenu, bądź chcą ograniczyć kalorie, może doskonale zastąpić pszenny makaron.
Uwielbiam cukinie, nie tylko za smak ale też bogactwo witamin i składników mineralnych. Zawiera potas, magnez, żelazo oraz witaminy: A,C,K,P,B1 i beta karoten. Ponadto odkwasza organizm i wpływa pozytywnie na procesy trawienne.



Makaron z cukinii ze szpinakiem na surowo

Składniki:
  • duża cukinia
  • 1/2 pęczka szpinaku
  • 1/2 awokado
  • ząbek czosnku
  • sok z limonki
  • pestki dyni bądź słonecznika
  • sól pieprz
  • pomidor
Sposób wykonania:

Do zrobienia spaghetti z cukinii będzie potrzebna obieraczka typu julienne albo niewielkie urządzonko do spiralizacji warzyw. Jeśli nie masz pod ręką jednego ani drugiego możesz użyć obieraczki do warzyw, makaron będzie miał kształt cienkich wstążek.

Cukinie obieramy na cienkie paseczki. Szpinak, awokado, czosnek, sok z limonki i pestki z dyni umieszczamy w blenderze albo robocie kuchennym , miksujemy do uzyskania kremowej konsystencji. Doprawiamy pieprzem i solą. Cukinie polewamy pesto i dekorujemy pomidorem oraz pestkami dyni bądź słonecznika.