czwartek, 8 października 2015

Wegańskie marchewkowe muffiny

Podczas jednego z deszczowych i zimnych weekendów spędzonych w łóżku w towarzystwie książki Davida Lebovitza ,,Moja kuchnia w Paryżu" nabrałam nieposkromionej ochoty na ciasto marchewkowe. Ten typowo amerykański przysmak nigdy nie był moim ulubieńcem, pomimo zawartego w nim warzywa wydawał mi się przesadnie kaloryczny i wręcz niezdrowy. Nie wspominając o gigantycznych kawałkach serwowanych w amerykańskich kawiarniach.  Kawa z niby niewinnym marchewkowym ciastem to gwarantowany ,,muffin top" w niedalekiej przyszłości;)
Choć Davida L. uwielbiam (pomimo, iż dawno temu porzucił wegetarianizm) jego, zawierającemu 5 jajek, prawie 2 szklanki oleju, 450 g serka śmietankowego,  450 g serka mascapone i ponad 3 szklanki cukru, marchewkowemu ciastu mówię stanowcze -nie, no, non. Może jego francuscy znajomi uwierzą w  zdrowotne walory tego deseru, ale nie ja.  Z przyjemnością o nim przeczytam i na tym koniec. Od czego mam kradnący mój cenny czas internet? Między innymi od poszukiwania zadowalającego mnie przepisu na wegańskie ciasto marchewkowe, które z racji braku  wyczucia proporcji przerodziło się w niewielkie ciasto z bonusowymi muffinami. Tak to bywa kiedy przelewając masę do formy uświadamiasz sobie, że w przepisie wymiar brytfanki został podany w calach.
Tak czy inaczej jedno i drugie zniknęło w przeciągu 24 godzin od wyjęcia z piekarnika. Jak zwykle nikt nie zwrócił uwagi na brak jajek i tym podobnych składników, a ci którzy zapragnęli poznać skład stwierdzili, że sałatka warzywno owocowa- została zaliczona;) 






Składniki:

  • 2 i 1/4 szklanki mąki
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/2 szklanki drobno startych jabłek (około 2 niewielkich jabłek)
  • 1 szklanka mleka roślinnego
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 1/2 szklanki płynnego oleju kokosowego albo innego oleju o neutralnym smaku
  • 2 szklanki drobno startych marchewek (około 3 średnich marchwi)
 Kokosowy ,,lukier":
  • stała część mleka kokosowego z jednej puszki
  • 2 łyżki cukru pudru

Sposób wykonania:

  1. W dużej misce umieszczamy mąkę, proszek do pieczenia, sodę,cynamon, gałkę muszkatołową i sól.
  2. W oddzielnym naczyniu łączymy tarte jabłka, mleko roślinne, wanilię, cukier oraz olej.
  3. Suche składniki wsypujemy do mokrych i dokładnie mieszamy.
  4. Dodajemy tartą marchew i ponownie mieszamy.
  5. Masę przekładamy do foremek na muffiny wyłożonych papierem.
  6. Pieczemy około 30 minut w temperaturze 175 °C.
,,Lukier":
  1. Wyjmujemy z puszki stałą część mleka kokosowego (schłodzonego wcześniej w lodówce przez noc).
  2. Kokosową śmietankę umieszczamy w misce, dodajemy 2 łyżki cukru pudru i za pomocą ręcznego miksera ubijamy przez kilka minut.
  3. Nakładamy na ostudzone muffiny.



Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy



11 komentarzy:

  1. niom-niom! pomysł na lukier jest genialny :) na pewno wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje zdjęcia zawsze robią na mnie ogromne wrażenie, dobierasz kontrastujące tło, ale oddające klimat. Właśnie szukałam jakiegoś przepisu na marchewkowy wypiek, a te muffiny wydają się jak znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa Weronika :) A muffiny są warte spróbowania-polecam!

      Usuń
  3. Dzisiaj robię je drugi raz, gdyż pierwsza partia była tak smaczna że nawet mój wybredny chłopak nie weganin prosił mnie o zrobienie ich po raz kolejny, dodalam jeszcze od siebie łyżeczkę octu jabłkowego, a jabłka zmieniłam na dojrzałego banana, z którym nie miałam co zrobić, no i pieklam 28 minut, wyszło fantastyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzisiaj robię je drugi raz, gdyż pierwsza partia była tak smaczna że nawet mój wybredny chłopak nie weganin prosił mnie o zrobienie ich po raz kolejny, dodalam jeszcze od siebie łyżeczkę octu jabłkowego, a jabłka zmieniłam na dojrzałego banana, z którym nie miałam co zrobić, no i pieklam 28 minut, wyszło fantastyczne! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że muffiny posmakowały:) Ocet jabłkowy i banan, to dobra modyfikacja. Sama następnym razem zrobię je w ten sposób! Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Jaką mąkę zaproponowalabys zamiast pszennej (nie jem pszenicy)? Dziękuję i pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie robiłam tych muffinów w wersji bezglutenowej, więc nie wiem jaki będzie efekt końcowy;) Myślę, że możesz spróbować 1 i 3/4 szklanki mąki ryżowej połączyć z 1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej. Świetnie też sprawdzają się mieszanki mąk np: owsianej z migdałową.
      Zapraszam również na moją nową stronę https://dietetycznarownowaga.com/. W przyszłości w sekcji blog będzie sporo przepisów bez pszenicy, bo z mojego jadłospisu gluten też zaczyna znikać;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Witam, ile muffinek wychodzi z tych proporcji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Około 12. Może nawet trochę więcej, na wszelki wypadek warto przygotować dodatkową niewielką foremkę;)

      Usuń