poniedziałek, 20 listopada 2017

Masło z nerkowców i kokosa

Mamy tydzień zero waste, o którym możecie przeczytać TUTAJ. Lubię minimalizować odpady na wszelkie możliwe sposoby. Jednym z nich jest samodzielne robienie maseł z orzechów albo nasion. Pamiętajcie jednak, że aby masło było faktycznie ,,bez śmieciowe'' musicie przyjść do sklepu z własnym opakowaniem i kupić orzechy na wagę. Jednym z moich ulubionych miejsc w Krakowie, które pozwala na przyjemne zakupy tego typy są Delikatesy Zdrowo. Pracujące w nich osoby są niesamowicie otwarte jeśli chodzi o grymaszenie i przynoszenie własnych opakowań. Ale nie tylko tam zrobimy zakupy tego rodzaju. Nawet Auchan i Carrefour, za którymi osobiście nie przepadam, pozwolą nam na zakupy z minimalną ilością odpadów. Jedyny warunek jaki musimy spełnić, to CHCIEĆ, resztę jakoś można obejść;)
Dzisiejsze masło wychodzi nieco poza standard sklepowej półki przeciętnego polskiego sklepu, na której królują produkty z orzeszków arachidowych. Czasem odnajdziemy masło z migdałów w kosmicznej cenie. No ale jaki kraj, takie masła, więc nie miejmy szalonych oczekiwań;) Nie marudźmy tylko rozpocznijmy własną domową produkcję. 


Składniki:
  • 300g nerkowców
  • pół szklanki wiórków kokosowych
  • szczypta soli

Sposób wykonania:
  1. Orzechy wysyp na blachę i praż przez około 10 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni.
  2. Uprażone orzechy umieść w malakserze razem z wiórkami kokosowymi i szczyptą soli.
  3. Blenduj przez około 10 minut zeskrobując co jakiś czas orzechy ze ścianek malaksera.
  4. Przechowuj w szczelnie zamkniętym słoiku.
Ebook na temat diety wegańskiej już dostępny.
Po więcej informacji odwiedź moją nową stronę. https://dietetycznarownowaga.com/uslugi/
 
 

niedziela, 19 listopada 2017

Tydzień zero waste



Dzisiaj bez gotowania, bez przepisu i ...bez śmieci...bo ponoć mamy Tydzień Zero Waste. Przynajmniej tak dowiedziałam się z Instagramu Kasi autorki książki ,,Życie zero waste". A że tematyka ta jest mi bardzo bliska, postanowiłam wrzucić tutaj słów kilka. 
Właściwie to nie wiem czemu ,,pani od diety" poświęca swoją niedzielę na pisanie o rzeczach, o których prawie nikt nie chce czytać, albo nawet myśleć. Może potrzebowałam przerwy od kalorii i komórek tłuszczowych, gramów białka, węglowodanów i tłuszczów. Może chciałam sobie troszkę ponarzekać na ten nasz straszy, zasypany śmieciami świat;) Przez chwilę miałam ochotę napisać zasypaną śmieciami Polskę (bo wiadomo, że lubię na ojczyznę popsioczyć) ale to nie tak. Bo tak naprawdę cały świat jest w jednorazowym amoku, w szale kupowania i wyrzucania. Nikt nie myśli o tym, że słoik rozkłada się milion lat, a folia aluminiowa przetrwa wszystko i wszystkich. No może tylko nieliczne świry takie jak ja, zamiast gotować niedzielny obiad, rozważają jak pozbawić pracy panów z MPO;)
Kiedy zaczynam popadać w ekorozpacz  i postrzegać Polskę w kategoriach przepełnionego śmietnika powracam do felietonu Doroty Masłowskiej ,,Bali", w którym autorka w zabawny i przewrotny sposób pisze o wyidealizowanej przez wszystkich indonezyjskiej wyspie ,,do sprzątania której poza grafikami biur podróży nikt się nie garnie". Masłowska określa Bali jako ,,pół raj, pół śmietnik" przy którym Polska to niemal ,,brzydsza kuzynka Szwecji, która wyszła za mąż za alkoholika, włoski ma ciągle niezrobione i w ogóle średnio jej w życiu poszło."
Ale może nie powinniśmy się porównywać ani do Bali, ani do Szwecji, ani do żadnego innego kraju. Może zwyczajnie powinniśmy zakasać rękawy i zacząć coś robić na własnym podwórku, na którym jest naprawdę bardzo słabo, wręcz przygnębiająco. Bo jak pisze Dorota ,,jest dla nas Polaków ciągle jakaś adrenalina w wyjebaniu starej pralki do lasu". I niestety nie tylko pralki i nie tylko do lasu:( Słowem- jest co robić i warto zacząć od siebie, od naszych mało ekologicznych codziennych nawyków. 
Od czego zacząć? Od plastikowych siat, które są paskudne i obecne wszędzie. Ten nawyk prosto zmienić, nie wymaga wielkich nakładów energii, wydatków ani rozważań. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś POŻEGNAJ SIĘ Z PLASTIKOWĄ SIATĄ DZISIAJ! Nie czekaj na odgórne zakazy i nakazy! Więcej o siatach i siatanistach przeczytasz TUTAJ


Innym pozytywnym i koniecznym krokiem jest pożegnanie się z jednorazowymi kubkami (na kawę, herbatę, wodę, czy cokolwiek innego). I tutaj mamy obecnie pozytywną akcję KLIK, która zachęca do pojawiania się w kawiarniach z własnym kubkiem. Uwierzcie, że się da i że jest to fajna sprawa. Podróżując w tym roku po Stanach wchodziłam do każdego Starbucksa i na każdą stację benzynową z własnym ,,sprzętem". Najczęściej dostawałam zniżkę, wrzącą wodę, z której w samochodzie robiłam ulubioną herbatę otrzymywałam za darmo. Kolejną sprawą jest fakt, że unikając jednorazowych kubków nie narażasz się na toksyczne substancje. Papierowe kubki są w środku najczęściej pokryte plastikową powłoką (o styropianie nie chcę nawet wspominać, bo dawno temu powinien zostać zakazany), pokrywka przez, którą pijesz, to plastik ,,dzięki" któremu znajdziesz w swojej kawie np. bisfenol A. 

Kupuj na wagę i przynoś do sklepu własne torby, ewentualnie używaj papierowych. Niemal w każdym mieście znajdziesz miejsca, w których możesz dokonywać tego rodzaju zakupów. Pamiętaj, że opakowanie często oznacza przetworzone jedzenie, którego należy unikać niczym ognia!


A teraz reszta. Krótko i zwięźle w punktach, bo podobno nie mamy cierpliwości do zbyt dużej ilości znaków;)
  1. Nie kupuj wody w butelkach. Zainwestuj w dobry filtr lub dzbanek z filtrem.
  2. Nie używaj papierowych ręczników i jednorazowych serwetek.
  3. Nie kupuj jedzenia na wynos, a jeśli to robisz- przynieś swoje opakowanie. Unikaj plastikowych pojemników, a szczególnie podgrzewania w nich potraw. Noś własne jezdnie do pracy, będziesz zdrowsza i bogatsza;)
  4. Nie szalej w sklepach odzieżowych;) Zanim coś kupisz pomyśl czy faktycznie nie możesz się bez tego obejść. Więcej o szybkiej modzie TUTAJ.
  5. Używaj mniej kosmetyków, a te które możesz- rób w domu. O domowych kosmetykach niebawem przeczytasz TUTAJ.
  6. Spróbuj diety opartej na roślinach. O jej aspekcie ekologicznym TUTAJ.
  7. Nie marnuj jedzenia. Kupuj tyle ile możesz zjeść. Nadmiar zamrażaj.
  8. Korzystaj z komunikacji miejskiej. Wiem, że bywa daleka od ideału, ale stoisz w mniejszych korkach i możesz np. poczytać książkę.
Zapewne o czymś zapomniałam;) Jeśli masz ochotę podzielić się swoimi strategiami na ograniczenie odpadów-zostaw komentarz.

O gnębiącym nasze miasta smogu i o tym jak sobie z nim radzić przeczytasz TUTAJ

Po przepisy, porady, jadłospisy, konsultacje dietetyczne odwiedź moją stronę 


wtorek, 14 listopada 2017

Pieczone chipsy



Poniższy przepis zrodził się dawno temu w kraju ,,Super size me";) Nie wiedziała co począć z napoczętą paczką 20 tortilli zakupioną przez małżonka wyznającego filozofię ,,more is more". Nie znoszę marnowania jedzenia, ale wizja codziennego burrita też mi nie pasowała. Akurat wpadali znajomi, więc pocięłam stos tortilli i wrzuciłam na chwilę do piekarnika. Tym sposobem powstała zdrowsza wersja chipsów, którą uwielbiają wszyscy. 
Chipsy te są świetnym dodatkiem do guacamole, przepis na ,,odchudzoną" wersję z dodatkiem zielonego groszku znajdziesz TUTAJ.

Składniki:
  • opakowanie tortilli 
  • trochę oliwy albo oleju
  • sól

Sposób wykonania:

  1. Tortille nasmaruj odrobinę oleju i pokrój na trójkąty.
  2. Piekarnik rozgrzej do 175 stopni .
  3. Ułóż pokrojone tortille na blasze (jedną warstwę) i oprósz solą (możesz dodać inne ulubione przyprawy).
  4. Zapiekaj przez 5-7 minut. Wyjmij blachę i przewróć chipsy na drugą stronę. Zapiekaj kolejne 5 minut. (czas zapiekania może różnić się w zależności od piekarnika oraz osobistych preferencji)
  5. Powtórz z kolejną partią chipsów.
  6. Podawaj z guacamole albo innym dipem. Przepis na guacamole z zielonym groszkiem znajdziesz TUTAJ.

Ebook na temat diety wegańskiej KLIKNIJ TUTAJ.

Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, pomoc w bilansowaniu diety wegańskiej
 https://dietetycznarownowaga.com/


piątek, 10 listopada 2017

Wegańskie drożdżówki z czekoladą i sezamem



Nie sądziłam, że kiedyś nadejdzie dzień  w którym stwierdzę, że imprezowanie przestaje mnie cieszyć, że alkohol i nadmiar jedzenie zwyczajnie mnie męczą. Że zamiast popadać w glutenową, alkoholową bądź cukrową komę, wolę pochłonąć warzywa z tofu i edukować się oglądając Adrenal Reset Summit. Nie wiem czy to zboczenie zawodowe, czy zbliżające się milowym krokiem czterdzieste urodziny? Może jedno i drugie:/
Jakiś czas temu wypiek taki jak ten, na który przepis znajdziecie poniżej, należał do stałego repertuaru. Dzisiaj zjadam jedną porcję i mówię dziękuję na tydzień...albo jeszcze dłużej. Ale nadarzyła się okazja by nastawić piekarnik na program- gluten w połączeniu z cukrem, więc z radością ją wykorzystałam. Bo pieczenie nadal mnie niezmiernie cieszy, choć mistrzynią drożdżowego ciasta nie jestem i raczej nigdy nie będę, nawet nie mam takich ambicji;) To co wyjęłam z piekarnika miało tak nieudolne i dziwaczne kształty, że aż mnie rozbawiło. Dlatego postanowiłam uwiecznić moje koślawe wytwory i podzielić się przepisem.

  
Składniki (8 porcji):

  • 100ml mleka sojowego albo innego roślinnego
  • 120ml ciepłej wody
  • 50 ml oleju rzepakowego
  • 1 łyżka tahini
  • 5 łyżek syropu klonowego
  • 20g świeżych drożdży
  • 400g mąki (około 3 szklanek)
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 6 łyżek sezamu 
  • 1-2 łyżki  syropu klonowego
  • łyżka oleju
  • trochę wody

Sposób wykonania:

  1. W dużej misce umieść pokruszone drożdże. Zalej je ciepłym mlekiem połączonym z ciepłą wodą, dokładnie wymieszaj i odstaw na 5 minut.
  2. Do drożdży dodaj olej, syrop, tahini i sól. Wymieszaj.
  3. Czekoladę posiekaj na grube kawałki.Dodaj do mokrych składników.
  4. Stopniowo wsypuj przesianą wcześniej mąkę. Składniki wyrób na gładkie ciasto. Przykryj i odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę.
  5. Na suchej patelni upraż sezam i wysyp go na talerz. 1-2 łyżki syropu klonowego  zmieszaj z niewielką ilością wody.
  6. Ciasto podziel na 8 części. Uformuj kulki i posmaruj je niewielką ilością oleju.
  7. W każdej kulce zrób dziurkę i rozciągnij je do średnicy około 5 cm.
  8. Tak przygotowane oponki zanurzaj w syropie z wodą a następnie otaczaj w sezamie.
  9. Gotowe drożdżówki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  10. Piecz 25 minut w 180 stopniach.
Wartość odżywcza 1 porcji:

energia 439,7 kcal
białko 9,1 g
tłuszcz 18,1 g
węglowodany 60,1 g

Ebook na temat diety wegańskiej KLIKNIJ TUTAJ.

 Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, jadłospisy 

https://dietetycznarownowaga.com/

piątek, 3 listopada 2017

Domowa sojowa śmietanka do kawy


Za pisanie o kawie zabieram się od kilku miesięcy;) i chyba tak jeszcze przez chwile pozostanie, bo dzisiaj nie do końca o kawie. Przynajmniej nie o jej właściwościach, nie o za i przeciw filiżance (albo kilku;) wypełnionej aromatycznym naparem. Dzisiaj o kawie w sposób, że tak powiem- emocjonalny;) i o dodatku do niej- śmietance.
Jeszcze kilka lat temu, nie wyobrażałam sobie picia czarnej kawy. Uważałam, że kawa bez zabielenia jest dla twardzieli, ludzi uzależnionych od nikotyny, zakręconych artystów, robotników drogowych, ogólnie wszelkiej maści oszołomów, których kubki smakowe tolerują nadmiar goryczy. (jak widać byłam uprzedzona😮) ,,Lata świetlne" temu dodawałam do kawy zwykłe mleko, albo śmietankę, w USA kochałam half&half. Później rozstałam się z produktami mlecznymi i odkryłam świat wegańskich dodatków do kawy. Stany kochają rozpieszczać klientów, więc roślinnych mlek i śmietanek jest tam prawdziwe zatrzęsienie.  Wystarczy wejść do Whole Foods i spędzić w nim 2 godziny zastanawiając się co wybrać;) Po wypróbowaniu niemal wszystkiego zapałałam gorącym uczuciem do sojowej śmietanki ze sklepu Trader Joe's. Tak intensywnym, że w dniu kiedy niespodziewanie jej zabrakło, przeżyłam prawdziwy kryzys. Z niedowierzaniem patrzyłam na pana zaopatrującego lodówki tłumaczącego, że w magazynie-PUSTKA...że co? że jak? przecież mieszkam w Stanach, a tutaj takie rzeczy nie mają miejsca;) Teraz widzę jak bardzo byłam (może nadal jestem) zepsuta i rozpuszczona przez ten kraj;)
Powrót do Polski, to był prawdziwy kubeł zimnej wody na głowę i nie było to ,,bucket challenge" ale ŻYCIE. Brak ulubionego wegańskiego ,,wybielacza"😉 do kawy okazał się najmniejszym problemem. Przy całej goryczy, którą poczułam po powrocie do kraju, czarna kawa okazała się całkiem słodka. 
Życie w ojczyźnie też stało się po jakimś czasie całkiem znośne, choć do takich wniosków doszłam bardzo długą, wyboistą i męczącą drogą. Oczywiście, że miewam gorsze dni, ale wiem, że zawszę mogę wyjąć walizkę oraz paszport i zacząć zmieniać swoje życie na nowo, albo chociaż iść do Starbucks, żeby poczuć namiastkę dawnego domu. Zawsze jest jakaś opcja:)
Zabielanie kawy na nowo stało się  możliwe dzięki ohladycakes i jej przepisowi na prostą domową śmietankę na bazie mleka sojowego. (Jak przestaje ci na czymś zależeć, to nagle rodzi się alternatywa;) Jej zrobienie jest baaaardzo proste, nie wymaga skomplikowanego sprzętu ani nocowania w kuchni. Efekt jest zaskakująco pozytywny. Obawiam się, że oto rozpoczyna się era nowego uzależnienia😏




A do kawy dyniowe łakocie- bez glutenu i bez cukru KLIK

Składniki:
  • 2 szklanki mleka sojowego
  • 1 łyżka oleju kokosowego

 Sposób wykonania:
  1. Mleko sojowe wlej do garnka i doprowadź do wrzenia. Zmniejsz ogień i gotuj mleko około 20-30 minut, aż jego ilość zostanie zredukowana do niecałej szklanki. Zdejmij kożuch.
  2. Mleko przelej do blendera używając sitka, dodaj łyżkę oleju kokosowego* i miksuj przez około minutę na wysokich obrotach.
  3. Blenduj przez dodatkowe 20-30 sekund używając funkcji pulsacyjnej.
  4. Gotową śmietankę przelej do butelki albo słoika i przechowuj w lodówce 5 do 7 dni. Wstrząśnij przed użyciem.
*możesz użyć rafinowanego albo nierafinowanego oleju koksowego. Olej nierafinowany nada śmietance kokosowy smak.

Chcesz ebooka na temat diety wegańskiej KLIKNIJ TUTAJ


 Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, jadłospisy 

niedziela, 22 października 2017

Wegańska zupa z żółtego groszku

Babie lato is over;( Żegnajcie zimne koktajle i sałatki:( Witajcie ciepłe zupy:)
Okres jesienno-zimowy bywa dla mnie trudny, szczególnie gdy uświadomię sobie, że przed nami około 6 miesięcy chłodu, braku słońca i obecności przeklętego smogu.
Z zimnem radzę sobie za pomocą cieplejszych ubrań;) i rozgrzewających posiłków. Rano obowiązkowo owsianka najlepiej z dodatkiem startego jabłka i dużej ilości przypraw korzennych. Na lunch albo wieczorem ratunkiem jest sycąca ciepła zupa, którą warto ugotować w większej ilości. 
Z brakiem słońca już nie jest tak łatwo;) Wiem jednak, że dobrze zbilansowana dieta, ćwiczenia fizyczne i dbanie o właściwy poziom witaminy D pozwala mi przetrwać przygnębiające miesiące. Ilekroć w okresie około-świątecznym ,,zadaję się" z większą ilością słodyczy i alkoholu momentalnie doświadczam spadku nastroju, problemów ze skórą i odpornością. Warto też zbadać poziom witaminy D i dobrać odpowiednią dawkę suplementów, bo niski poziom tej witaminy, to nie tylko ryzyko wystąpienia osteoporozy, ale również chorób serca, raka, depresji, nadciśnienia, niektórych chorób autoimmunologicznych oraz astmy u dzieci.*
Pozostał przeklęty smog:( Co zrobić gdy toksyczne substancje atakują nas z każdej strony?
Unikać aktywności fizycznej na ,,świeżym powietrzu" w okresie największego zanieczyszczenia, zainwestować w maskę z dobrym filtrem, dekorować mieszkanie kwiatami oczyszczającymi powietrze, wspomóc pracę wątroby odpowiednią dietą i suplementami. Ale o tym więcej niebawem na mojej nowej stronie www.dietetycznarownowaga.com
Pora na przepis. A na deser proponuję super zdrowe batoniki dyniowe KLIK


Składniki (4 porcje):
  • szklanka żółtego groszku
  • 2 marchewki albo kawałek dyni
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 ziemniaki
  • łyżka oliwy z oliwek albo oleju rzepakowego
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • kminek albo kumin
  • 1/2 łyżeczki soli
  • pieprz
  • 1/2 łyżeczki majeranku

Sposób wykonania:
  1. Groszek namaczamy przez 2 godziny.
  2. Warzywa myjemy, obieramy i kroimy w kostkę.
  3. Oliwę rozgrzewamy. Wrzucamy pokrojony czosnek i cebulę, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy. Podsmażamy przez chwilę. 
  4. Dodajemy resztę warzyw i przyprawy, podsmażamy przez chwilę mieszając. 
  5. Wrzucamy groszek i zalewamy wodą, tak by zakrywała składniki .
  6. Gotujemy przez około 45 minut.
  7. Jeśli zupa jest zbyt gęsta dodajemy więcej wody albo wywaru z warzyw.
  8. Posypujemy natką pietruszki. Podajemy z grzankami lub kawałkiem chleba.

Wartość odżywcza 1 porcji:

energia 254,1kcal
białko 12,3g
tłuszcz 3,3g
węglowodany 43,8g

*https://www.webmd.com

Chcesz ebooka na temat diety wegańskiej- KLIKNIJ TUTAJ






Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, jadłospisy
https://dietetycznarownowaga.com/

https://dietetycznarownowaga.com/

wtorek, 17 października 2017

Proste wegańskie ciasto bez glutenu

Chwilowo do ,,Nadwiślanego Królestwa Schabowego" zawitało indian summer, o istnieniu którego zaczynałam powoli zapominać. Pogodziłam się z tym, że lato kończy się dość gwałtownie, przechodząc w niekończący się okres szarości, chłodu i smrodu (witaj krakowski smogu:() Kiedy zgromadziłam już zapasy suplementów witaminy D i przeorganizowałam garderobę Matka Natura zaskoczyła mnie swoją niespodziewaną dobrocią. Co prawda w wydaniu-o poranku wczesna zima, w południe schyłek lata;) ale nie będę wybredna. W ojczystym klimacie zaakceptuję nawet konieczność diametralnej zmiany w okryciu wierzchnim w godzinach około-południowych i trwający kilka dni z rzędu ból głowy. Ścierpię wiele dla pseudolata;) Amerykańscy przyjaciele doceniajcie piękną jesień, pumpkin patches i względnie tanie pumpkin spice latte zanim dopadnie Was 3 metry śniegu, wind chill i -100 stopni;)
Nie wiem czy to bonusowe słoneczne promienie, czy duże dawki witaminy D, ale nawet spoceni, podpici panowie zaopatrujący się w przedpołudniowe piwo w moim lokalnym sklepie, nie są w stanie zepsuć mojego przeprogramowanego humoru. Z radością nabyłam gigantycznego obwarzanka i zamierzam popaść w glutenową comę. Racząc się tym pięknym i smacznym wypiekiem zachęcam do spróbowania prostego wegańskiego ciasta bez glutenu. Po przepis na domową mąkę bezglutenową, kilka słów na temat schorzeń glutenozależnych oraz owsa zapraszam na moją nową stronę KLIK.


Składniki:
  • 2 szklanki +1 łyżka mąki bezglutenowej
  • 1 szklanka mleka sojowego (albo innego roślinnego)
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego albo kokosowego
  • 1/2 szklanki cukru
  • sok wyciśnięty z niewielkiej pomarańczy
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
  • garść bakali
Sposób wykonania:
  1. W dużej misce umieścić mąkę, proszek do pieczenia i cukier.
  2. Dodać mleko sojowe, sok z pomarańczy i olej. Dokładnie zamieszać lub zmiksować.
  3. Dodać skórkę z pomarańczy i bakalie, delikatnie wymieszać.
  4. Przelać do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.
  5. Piec w temperaturze 175°C przez około 45-60 minut.

Odwiedź moją nową stronę  https://dietetycznarownowaga.com/

https://dietetycznarownowaga.com/