Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez plastiku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez plastiku. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 sierpnia 2020

,,Ryż" z kalafiora i lipiec bez plastiku cd.

Dzisiaj bardzo prosty i szybki przepis. Ubogi w kalorie, bogaty w składniki odżywcze. Dla wyznawców wszelkich ,,izmów'' i dla tych co unikają plastiku. Ale zanim do niego przejdę, zdam sprawozdanie z poprzedniego miesiąca.
Lipiec bez plastiku dobiegł końca, był świetną okazją by przyjrzeć się swoim nawykom. Jak przyznałam w poprzednim poście, w moje życie coraz częściej zaczęły się wkradać tworzywa sztuczne. Coroczna akcja zmobilizowała mnie do wzięcia pod lupę własnych działań. Czasem wyobrażenia o tym jacy jesteśmy i co robimy mijają się z rzeczywistością. Dzięki analizie i samoświadomości możemy wiele zmienić (jeśli tylko tego chcemy). Choć bez działania i przełamywania własnych słabości i niechęci- niewiele wskóramy. Bo owszem, unikanie tego co inni uważają za normę, bycie innym, wymaga nieco odwagi, otwartości, pracy i poczucia humoru.
Dzięki lipcowej akcji dostrzegłam w jak wielu dziedzinach ,,kuleję", choć staram się robić wiele, to jednak do perfekcji nadal daleko. Niemniej jednak pozwolę sobie sparafrazować Anne-Marie Bonneau ,,nie chodzi o to aby garstka ludzi była perfekcjonistami ,,zero waste", chodzi o to by miliony ludzi robiło to w sposób odbiegający od ideału". Zdaję sobie również sprawę, że bez odgórnych nakazów, kar, dotacji nie posuniemy się do przodu. Jako społeczeństwo potrzebujemy przysłowiowego bata albo nagrody żeby nam się chciało...pomyśleć...nie wspomnę już o działaniu.
Gdyby większość z nas zrezygnowała z tych cholernych plastikowych siat (bo jednak na targach i w sklepach cienkie foliówki na owoce i warzywa nadal ,,pączkują"), zastąpiła wodę z plastiku kranówką, porzuciła przetworzone żarcie, to byłby duży postęp. Z drugiej strony gdy słyszę ile ton śmieci nasze cudowne społeczeństwo wywozi do lasu, jak potężne kary trzeba nakładać, żeby ludzie przestali wrzucać do pieca przypadkowy syf, to czarno widzę naszą przyszłość.
Jeśli chodzi o mnie, zaczęłam ambitnie, szczególnie w...łazience...bo tam mam największy problem z zastąpieniem produktów występujących w plastiku. Szybko jednak zeszłam na ziemię, bo mycie zębów sodą oczyszczoną i bambusową szczoteczką, to nie moja bajka. Powróciłam do szczoteczki elektrycznej z ekopastą, czyli plastik z plastikiem:( Odkryłam jednak nowe produkty firmy Jordan: nitkę do zębów w kartoniku, szczoteczkę do zębów z recyclingu opakowaną w tekturę, oraz pastę do zębów bez zbędnego papierowego opakowania. Czyli jest jednak jakiś sukces:)
Balsam do ciała zastąpiłam olejem kokosowym, choć i tak przez większość dni nie używałam niczego, ale było to możliwe jedynie dzięki temu, że mamy lato i wysoką wilgotność. Zużycie kremu do twarzy też było minimalne, a z makijażu niemal zrezygnowałam, bo praca z domu, albo jej brak sprawia, że mam niewielki kontakt z ludźmi.
Mydła w płynie ogólnie nie używam nigdy, więc tutaj nie było co eliminować. Do mycia twarzy mam specjalną myjkę, która świetnie oczyszcza i usuwa makijaż nawet bez użycia mydła.
Włosy...i tutaj było raz lepiej raz gorzej, bo szampon w kostce nie sprawdzał się za każdym razem, więc stosowałam go zamiennie ze zwykłym szamponem. To samo dotyczyło odżywki, używałam jej na zmianę z płukanką cytrynowo-octową (sok z cytryny+ocet jabłkowy+woda).
Do depilacji od lat używam depilatora, którego wszystkim serdecznie polecam. Z malowania paznokci zupełnie w tym roku zrezygnowałam. Dezodorant od lat robię sama z sody oczyszczonej, skrobi, oleju kokosowego i olejku eterycznego. Tak w telegraficznym skrócie wyglądała łazienka.
Kuchnia jest dla mnie zdecydowanie łatwiejszym obszarem do ogarnięcia. Foliówki wyeliminowałam dawno temu, wielorazowe siateczki na owoce i warzywa można znaleźć w coraz większej ilości sklepów. Są między innymi w Lidlu i Auchan, można je również wykonać samemu np. ze starych firanek. Fasole, kasze, suszone owoce, orzechy kupuję na wagę do papierowych torebek w sklepie Delikatesy Zdrowo. Jedynymi ,,problemowymi'' produktami w mojej kuchni są wafle ryżowe (które powinnam przestać jeść!), mleka roślinne w kartonach, tofu, kawa oraz sporadycznie jogurty roślinne.
W lipcu starałam się unikać tych produktów robiąc samodzielnie mleko z migdałów, piekąc chleb, unikając tofu oraz jogurtów.
Ubrań, które w dużej mierze zawierają plastik, od ośmiu miesięcy nie kupuję. I mam nadzieję na ubraniowym detoksie wytrwać najdłużej jak tylko mogę!
Redukcję plastiku i ,,ekożycie" zamierzam kontynuować, bo widzę w tym same pozytywne aspekty.
A teraz wreszcie pora na przepis:)


Składniki:
  • kalafior
  • czosnek
  • łyżka oleju
  • sól, pieprz



Sposób wykonania:
  1. Umytego kalafiora pokrój na części, dodaj ząbek czosnku i wrzuć do malaksera (jeśli robisz całą główkę kalafiora, rozdrabniaj go partiami)
  2. Metodą pulsacyjną rozdrabniaj kalafiora, tak długo, aż zacznie przypominać ryż.
  3. Na patelni rozgrzej olej.
  4. Podsmażaj z datkiem soli i pieprzu przez kilka minut.
Na zdjęciu powyżej ,,ryż" z kalafiora z dodatkiem potrawki z ciecierzycy. Przepis znajdziesz TUTAJ.
Jeśli potrzebujesz konsultacji dietetycznej, pomocy w zbilansowaniu wegańskiego, wegetariańskiego, eliminacyjnego, bądź tradycyjnego jadłospisu. Borykasz się z nadwagą albo schorzeniem dietozależnym zapraszam na moją stronę https://dietetycznarownowaga.com/




środa, 8 lipca 2020

Granola bez cukru, oleju i plastiku. Przepis zero waste.

U mnie trwa tydzień bez plastiku, do którego zachęciła mnie coroczna akacja #plasticfreejuly. Właściwie powinnam zrezygnować z tworzyw sztucznych na cały miesiąc, ale zaczynam od tygodnia i zobaczę jak się sprawy potoczą.
Jakoś ostatnio mam wrażenie, że plastik i w ogóle śmieci pojawiają się moim koszu coraz częściej. Nie podoba mi się zaistniała sytuacja, dlatego szukam motywacji, żeby ją zmienić. Bo przecież w teorii każdy z nas wie, że plastik jest zły. Zaśmieca każdy zakątek kuli ziemskiej, niebawem w oceanach będzie go więcej niż ryb, przetwarza się jego znikomy procent, a reszta (czyli jakieś 90% ) zostaje dla przyszłych pokoleń. Nie wierzcie w bajkę o recyklingu i w to, że tworzywa sztuczne są bezpieczne dla zdrowia.
Wiem, że unikanie plastiku jest w obecnych czasach bardzo trudne, ale warto robić tyle ile możemy by zredukować jego obecność  w naszym życiu. Nie warto dążyć tu do perfekcji za wszelką cenę, bo to zazwyczaj prowadzi do zniechęcenia. Zaczynajmy od podstaw tj. własna torba na zakupy, filtrowana woda, kawa do własnego kubka, albo picie jej na miejscu, materiałowe ręczniki kuchenne zamiast papierowych, kupowanie rzeczy na wagę. Tego rodzaju działania są nie tylko proekologiczne, pomagają nam również zaoszczędzić pieniądze. W USA w wielu sklepach przyniesienie własnych siatek równa się kilku-centowa zniżka, to samo dotyczy własnego kubka na kawę. W Stanach niestety nadal królują plastikowe siaty, a jednorazowe kubki to prawdziwa zmora. Niestety Amerykanom brakuje kultury picia kawy, łapią byle jaką lurę w biegu i wypijają ją jadąc autem. Smutne. I my też coraz częściej popadamy w tą pułapkę. Wracając do oszczędności- woda w butelkach, to nie tylko tragedia dla środowiska, ale i dla twojego portfela. Filtrując wodę możesz zaoszczędzić około 550 zł rocznie (na osobę). Nie zapominając o siatce na zakupy, też oszczędzasz parę złotych. To samo dotyczy ręczników papierowych bez których na prawdę można się obejść.
Dbać o środowisko można na wiele sposobów, ważne żeby zacząć i metodą małych kroków iść do przodu. O moich zmaganiach z plastikiem napiszę po zakończeniu wyzwania, a dzisiaj dzielę się przepisem na granolę w duchu zero waste. Do granoli użyłam bananów (skórki kończą swój żywot na kompoście), płatków owsianych na wagę do papierowej torebki, którą używam ponownie, a później również kompostuję, masła orzechowego w słoiku, który służy mi później do przetworów.


Składniki:
  • 3 szklanki płatków owsianych
  • 2 bardzo dojrzałe banany
  • 3-4 łyżki masła orzechowego albo tahini
Sposób wykonania:
  1. Banany rozgnieć i połącz z masłem orzechowym.
  2. Dodaj płatki owsiane i dokładnie wymieszaj.
  3. Granolę rozprowadź równomiernie na blasze pokrytej papierem do pieczenia.
  4. Piecz w 175C przez około 30 minut. Co 10 minut mieszaj i sprawdzaj czy granola się nie przypala.
  5. Po wystudzeniu przechowuj granolę w szczelnie zamkniętym pojemniku do 2 tygodni.
  6. Granolę można pomieszać z dowolnymi ulubionymi dodatkami tj. orzechy, suszone owoce, wiórki kokosowe.


Jeśli potrzebujesz schudnąć, przytyć, bądź zmienić swoje nawyki żywieniowe. Cierpisz na schorzenie dietozależne i nie wiesz jak prawidłowo zbilansować jadłospis, który pomoże odzyskać zdrowie, odwiedź moja stronę



piątek, 15 maja 2020

Domowe podpłomyki- przepis zero waste


Powrót do pisania po bardzo długiej przerwie jest niezwykle karkołomnym przedsięwzięciem. Czasem zastanawiam się czemu chcę powrócić do zatłoczonej blogowej przestrzeni? I czy warto ,,zaśmiecać" internet? Chyba tak, bo przyznam, że sama korzystam z własnego archiwum przepisów. Planuję też skupić się  na większej ilości tematów związanych z ekologią, bo przecież ,,toniemy w śmieciach i słonej wodzie". Będą więc eko-wywody, eko-wyzwania i eko-przepisy. Od chwili obecnej zamierzam publikować tutaj jedynie receptury, które można stworzyć z produktów, które nie zostały zapakowane w plastik.
Z początkiem roku rzuciłam sobie wyzwanie pt. ,,bojkot nowych ciuchów". Od 5 miesięcy szerokim łukiem omijam sklepy z odzieżą, więc w niedalekiej przyszłości będzie również o tym. 
Dzisiaj domowe podpłomyki, które można jeść niemal do wszystkiego i ze wszystkim;) Przepis banalny, z tanich składników, które zapewne każdy znajdzie we własnej spiżarce.

Składniki:
  • 15g świeżych drożdży
  • 1/2 łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 3/4 szklanki ciepłej wody
  • łyżka oliwy z oliwek

Sposób wykonania:
  1. W dużej misce umieść drożdże oraz cukier, zalej je 1/3 szklanki ciepłej wody i wymieszaj.Odstaw na 5 minut.
  2. Dodaj sól, oliwę i resztę wody. Dokładnie wymieszaj.
  3. Stopniowo dodawaj mąkę cały czas mieszając.
  4. Przenieś ciasto na czysty blat i wyrabiaj je aż będzie elastyczne.
  5. Umieść je ponownie w misce i odstaw w ciepłe miejsce na około godziny.
  6. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość podziel je na 6 części.
  7. Na posypanym mąką blacie rozwałkuj wszystkie kawałki.
  8. Delikatnie natłuść patelnię i smaż każdy podpłomyk po dwie i pół minuty z każdej strony.



Chcesz schudnąć, przejść na dietę eliminacyjną, potrzebujesz konsultacji, bądź jadłospisu. Zapraszam na moją stronę!
 https://dietetycznarownowaga.com/



piątek, 4 listopada 2016

Domowe tortille



Jeśli ktoś tu czasem zagląda to zapewne wie, że ,,obraziłam się" na plastik i robię wszystko by jedzenie w niego opakowane nie przekraczało progu mojego domu. Nie jestem w 100% tam gdzie chciałabym się znajdować, czyli na wyspie wolnej od tego g...a, ale generalnie zmierzam we właściwą stronę (choć na horyzoncie wyspy nie widać;)).

Lata spędzone za oceanem sprawiły, że nabawiłam się słabości do meksykańskiego jedzenia (rzecz jasna z pominięciem niektórych składników). Dobre burrito zaspokaja największy nawet głód i...uzależnia;) szczególnie gdy przyrządza je mój mąż w wersji ze słodkim ziemniakiem. Mogłabym je jeść do znudzenia albo do czasu,  aż przestanę  mieścić się w największy rozmiar spodni jaki posiadam;) No ale nie muszę się obawiać przejedzenia tym meksykańskim przysmakiem, bo niestety w naszym domu przy garach częściej stoję ja, a zawijanie burrita to nie moja bajka. Jak się jednak okazało sprostałam wyzwaniu stworzenia domowych tortilli. Do tego, jak mi się wydawało, karkołomnego zajęcia zmusiła mnie ,,obraza" na plastikowe opakowania. Jak się ostatecznie okazało, sprawa wcale nie jest taka skomplikowana, ba jest wręcz banalna. Składniki do przygotowania poniższych placków zapewne znajdziecie w swojej kuchni, bo mąka, olej i sól, to raczej standard. Jeśli chodzi o czas, to w moim przypadku przyrządzenie tortilli w domu zajmuje mniej czasu niż ich zakup. Nie mieszkam w centrum miasta, ani nawet na osiedlu, w okolicy mam trzy sklepy, wszystkie wielkości znaczka pocztowego. Jak się domyślacie owa wielkość nie sprzyja produktom wykraczającym poza polskie podstawowe potrzeby. Co w mojej okolicy sprowadza się do chleba, wędliny, ziemniaków, piwa i wódki, choć kolejność zapotrzebowania na wymienione artykuły bywa często niestety odwrotna.
Jeśli nadal nie jesteście przekonani do ugniatania i wałkowania meksykańskich placków w domu, pozwólcie że podsumuję plusy owej ,,udręki":
  1. Szybkość (pomijając ,,leżakowania" ciasta przez 20minut) cała procedura zajmuje jakieś 15-20 minut. 
  2. Cena-całkowity koszt 4 dużych placków nie wynosi nawet 1 zł.
  3. Skład- spójrzcie na skład tortilli kupionych w sklepie i porównajcie go z poniższym przepisem. 
  4. Brak opakowania. Rzecz jasna ten aspekt jest ważny jedynie dla kilku świrów takich  jak ja, ale od niego zaczęła się cała ta zabawa.

Składniki:
  • 2 szklanki mąki
  • 3 łyżki oleju
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 2/3 szklanki ciepłej wody
Sposób wykonania:
  1. W misce umieszczamy mąkę, sól i olej. 
  2. Powoli wlewamy ciepłą ciepłą wodę i mieszamy.
  3. Ciasto przekładamy na oprószony mąką blat i wyrabiamy przez około 2 minuty.
  4. Wyrobione ciasto przekładamy powtórnie do miski , przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na 20 minut.
  5. Po upływie 20 minut dzielimy je na 8 części i formujemy niewielkie kuleczki. (Jeśli chcesz duże placki np. do burrito, podziel ciasto na 4 części)
  6. Kuleczki wałkujemy na cienkie placki.
  7. Rozwałkowane placki wrzucamy na rozgrzaną, lekko naoliwioną patelnię.
  8. Smażymy około 1 minuty i przekładamy na drugą stronę. Smażymy kolejną minutę.
  9. Powtarzamy punkty 7 i 8 z resztą ciasta.
  10. Tortille (jeśli nie zjemy ich od razu) przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku w lodówce.


Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com

 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
  Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy





środa, 26 października 2016

Nie bądź siatanistą


Przyznam, że w tematyce prawa dotyczącego używania jednorazowych plastikowych toreb, jestem pogubiona. Są sklepy, w których są one rozdawane za darmo w masowych ilościach i rzecz jasna rozchodzą się niczym świeże bułeczki. W innych wydzielane są niczym towar deficytowy. Są też miejsca, w których musimy za nie zapłacić (oczywiście jakieś marne grosze). Podobno w roku 2014 celem Komisji Europejskiej było zmniejszenie zużycia plastikowych toreb o 50%  do roku 2017, a do 2019 ich ilość miałaby spaść o 80%. Aby tak się stało kraje UE mają do wyboru zakaz, opłaty, albo jakieś inne twórcze metody, które pomogą osiągnąć ten cel. Czemu, żeby zrobić coś logicznego i przyjaznego dla środowiska oraz nas samych, musimy mieć nad sobą bat? Czemu pół wieku temu potrafiliśmy bez nich funkcjonować, a teraz wydaje nam się, że życie bez plastikowej siaty jest nie do ogarnięcia? Odpowiedź jest bolesna - jesteśmy leniwi albo bezmyślni, albo jedno i drugie (sorry not sorry). Używania plastikowych toreb nie można usprawiedliwiać wygodą czy zapominalstwem. Jednorazowe siaty wygodne nie są- nie można do nich wiele zmieścić, często pod wpływem ciężaru ulegają rozerwaniu. Wykręt pod postacią problemów z pamięcią- ujmę to tak- gdyby w sklepach nie było jednorazowej opcji, nikt nie cierpiałby na zaniki pamięci związane z przynoszeniem na zakupy własnej torby. Jeśli chodzi o aspekt estetyczny- plastikowa siata to po prostu KOSZMAR.
Posiadanie wyboru, albo ta śmieszna opłata sprawiają, że przeciętny Polak zużywa ponad 450 lekkich toreb plastikowych rocznie. Dla porównania przeciętny Duńczyk i Finlandczyk potrafi ograniczyć się do 4. Jeśli chodzi o światowe statystyki, to naszą planet zalewa bilion siat rocznie, czyli co minutę wyrzucamy 2 miliony jednorazowych toreb. Może nazwa Ziemia powinna zostać zastąpiona nazwą- Jednorazówka.
Myślimy, że jesteśmy lepsi od innych, bo segregujemy śmieci, ale prawda jest taka, że tylko 1% plastikowych toreb zostaje przetworzona. Reszta ląduje na wysypiskach albo zostaje spalona, obydwa te sposoby sprawiają, że toksyczne substancje przesączają się do ziemi, albo dostają się do atmosfery. Pamiętajmy też, że spora ilość siat, które przytargaliśmy ze sklepu stanie się ,,ozdobą'' krzewów i drzew, ,,zagości'' w naszych rzekach, morzach oraz oceanach. Znajdujące się pod ochroną żółwie skórzaste mylą plastikowe siatki z meduzami, którymi się żywią. Nietrudno się domyślić, że ta pomyłka bywa śmiertelna w skutkach. Zresztą nie tylko żółwie giną z powodu naszej bezmyślności. Wiele zagrożonych gatunków stworzeń morskich kończy swój żywot poprzez zaplątanie w plastikowe torby, bądź ich pomyłkową konsumpcję. Proponuję wpisanie hasła plastic and marine life do przeglądarki, a napotkacie zdjęcia, które z pewnością zadziałają na Waszą wyobraźnię. Na moją każdego dnia oddziałuje pobliska rzeka, którą płynie o wiele więcej niż woda, między innymi siaty i siateczki, które z lubością ,,osiedlają się" na jej brzegach. Uciekasz z miasta by być bliżej natury, a tu nagle okazuje się, że z przyrodę porosły śmieci...o czystości powietrze poza miastem może dzisiaj nie będę się wypowiadać, bo to temat brudniejszy niż pobliska rzeka.


Zresztą nie tylko nasz naród bezmyślnie niszczy to czym można by się cieszyć. Wystarczy spojrzeć na plaże w wielu europejskich krajach. Gości na nich zdecydowanie więcej śmieci niż turystów. Moje wspomnienia z tegorocznych wakacji to nie tylko piękna pogoda, szum morza i smak wina, ale też plaże przypominające wysypiska. Moja mózgownica jest zdecydowanie za mało pojemna by zrozumieć logikę wczasowicza pozostawiającego plastikowe ,,prezenty'' dla morza i przyszłego pokolenia.

 

Nie mówię, że całkowite wyeliminowanie plastiku w obecnych czasach jest proste. NIESTETY TAK NIE JEST. Producenci skutecznie utrudniają nam życie w tej dziedzinie, a nasze zamiłowanie do wygody i spełniania zachcianek też ową eliminację utrudnia. Od lat próbuję ,,rozwieść się" z plastikiem i nieustannie napotykam na swojej drodze trudności. Miewam problemy z zastąpieniem wielu podstawowych produktów tj. szampon do włosów, czy krem do twarzy. Choć odnośnie tego pierwszego świtają mi jakieś alternatywy, które niestety nie zawsze się sprawdzają. Stwierdziłam jednak, że dążenie do perfekcji i myślenie w kategoriach ,,wszystko albo nic" zniechęca mnie często do dalszych działań i generalnie przynosi odwrotny od zamierzonego skutek. Więc powtarzam sobie- PROGRES A NIE PERFEKCJA-to droga, którą powinnam kroczyć. Szukać nowych rozwiązać i robić ile mogę, zaakceptować fakt, iż na niektóre sprawy nie mam wpływu. Nie chcę, żeby frustracja prowadziła mnie do punktu wyjścia.



Ale wróćmy do walki z plastikowymi siatami, od której lata temu zaczęła się moja ekoprzygoda. Pożegnanie ze statystycznymi 450 jednorazówkami nie wymaga wiele wysiłku. Niemal każdy z nas posiada w domu jakiegoś rodzaju torby na zakupy, jeśli nie, to ich zakup nie jest w stanie zrujnować nawet najskromniejszego domowego budżetu. Ich dostępność również nie jest problemem. W każdym sklepie znajdziemy solidne torby na zakupy, wybierzmy taką, która jest dla nas najbardziej praktyczna. Ja uwielbiam te produkowane przez ikea, bo są niezwykle lekkie i można je złożyć w maluteńki kłębek, który zmieścimy wszędzie. Rossmann ma podobne torby w swojej ofercie. To rozwiązanie jest o tyle świetne, że po rozładowaniu zakupów, torbę można od razu złożyć i wrzucić do torebki, plecaka, bądź kieszeni. Tym samym wymówka związana z zapominalstwem przestaje być aktualna. 

Jeśli chodzi o plastikowe woreczki na drobne owoce, warzywa albo inne produkty sprzedawane na wagę znalazłam rozwiązanie na stronie amazon.com pod hasłem reusable produce bags. Znając naszą polską pomysłowość wyjść w tej sytuacji można zapewne znaleźć setki, niekoniecznie od razu trzeba robić zakupy na amazonie. Może i w tym wypadku znajdziemy coś w domu, może talent do szycia, którego niestety ja nie posiadam, sprawi że woreczki stworzymy sami. W najgorszym przypadku zawsze można używać plastikowych toreb do czasu aż nie ulegną całkowitemu zniszczeniu. Najważniejsze to zacząć działać.
Nie zapominajmy też, że nie wszystkie produkty wymagają kokonu z plastiku. Kiść bananów nie potrzebuje dodatkowego opakowania, 2 cytryny, 3 jabłka i masa innych rzeczy obejdzie się ,, sztucznego ubrania". 




Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com

 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy