Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyk online. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dietetyk online. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2019

Wegańskie batoniki z masłem orzechowym na bazie masła kakowego.

Od czterech miesięcy obiecuję sobie, że wreszcie zajmę się tą przestrzenią. Rezygnując z drugiego etatu miałam bardzo ambitne plany, które niestety spełzły na niczym. Pora zacząć wprowadzać zmiany, bo ta inercja w czynnościach, które niegdyś sprawiały mi przyjemność, jest przygnębiająca. Moje wolne od pracy dni, pochłania mdląca codzienność i wieczorem łapię się na tym, że pytam samą siebie ,,co ja dzisiaj zrobiłam?" Odpowiedź jest zazwyczaj ta sama- zakupy, ogarnięcie mieszkania, pranie, załatwianie jakiś mniejszych, bądź większych spraw, telefony do Polski...bla, bla, bla...ucieczka przed robieniem czegoś co wykracza poza strefę komfortu. Bo prowadzenie bloga wymaga jednak wyjścia ze skorupy, narażania się na ocenę i krytykę osób, które siedzą za bezpiecznym murem ekranu komputera, bądź na obojętność i zaginięcie pośród bardziej poczytnych stron. Dlatego chyba warto pisać głównie dla siebie, bo według mnie każda forma ekspresji w jakiś sposób wzbogaca nasze życie, przynosi satysfakcję.
Dzisiejszy przepis, można zaliczyć do cyklu-wykorzystuję produkty zalegające w szafkach. Choć przyznam, że rzeczy takich nie ma w naszym mikro-mieszkaniu wiele. Mała przestrzeń wymusza rozwagę, którą swoją drogą mam chyba zakodowaną w genach. Tym razem padło na masło kakaowe, które w keto-szale zakupił mój małżonek. Pierwszy deser na bazie masła kakaowego okazał się tłustą porażką. Później rozważałam wyprodukowanie zerowast'owego balsamu na bazie tego składnika, ale ostatecznie zrezygnowałam, gdyż obecnie nie posiadam ręcznego miksera, który przydaje się w tworzeniu tego typu wynalazków. 
Ostrzegam, że poniższy przepis jest wysoce freestylowy, choć inspiracja była bardzo profesjonalna;) Jeśli nie chcecie ryzykować odsyłam TUTAJ. W moim przypadku chodziło o wykorzystanie resztek produktów, do czego gorąco zachęcam. Uważam, że kupowanie dość drogiego masła kakaowego tylko po to, żeby zrobić jeden deser, nie ma najmniejszego sensu. Wychodzę z założenia, że przepisy są jedynie bazą, nie trzeba ich ściśle przestrzegać.


Składniki:
  • 1/4 szklanki masła kakaowego
  • 3/4 szklanki masła orzechowego
  • 1/4 syropu klonowego
  • 1/3 szklanki mąki kokosowej
  • trochę mleka roślinnego
  • pasek gorzkiej czekolady (dekoracja)
  • łyżka posiekanych orzechów ziemnych (dekoracja)
Sposób wykonania:
  1. Masło kakaowe rozpuścić.
  2. Dodać masło orzechowe oraz syrop klonowy  i dokładnie wymieszać.
  3. Dodać mąkę kokosową i niewielką ilość mleka roślinnego. Połączyć wszystkie składniki. 
  4. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia, albo uformować z ciasta kulki.
  5. Polać roztopioną czekoladą i posypać orzeszkami ziemnymi.
  6. Wstawić do lodówki albo zamrażarki.

czwartek, 19 kwietnia 2018

Owsianko-jabłkowe batony bez cukru i glutenu

Dwa i pół miesiąca diety bez cukru (w tym suszonych owoców), glutenu oraz alkoholu za mną. Żywieniowej rewolucji, która przywróciła mi energię i chęć do życia. Jeśli chcesz przeczytać więcej o zastosowanym przeze mnie protokole zapraszam TUTAJ.  
Mam nadzieję, że będę trwać przy wprowadzonych zmianach w nieskończoność, bo pozytywne rezultaty wręcz przeszły moje oczekiwania. 
Przez ponad dwa miesiące moje desery sprowadzały się do banana z masłem migdałowym bądź orzechowym albo placów z mielonych płatków owsianych, mleka roślinnego i banana. Postanowiłam jednak od czasu do czasu ,,dać sobie luz" i zrobić coś słodkiego na bazie daktyli albo innych suszonych owoców. I oczywiście zamierzam ,,uwieczniać" przepisy na tym blogu albo TUTAJ
Dzisiaj batony z płatków owsianych, jabłek i tahini.



Składniki:
  • 1 szklanka mąki owsianej (certyfikowanej bez glutenu)
  • 1 szklanka płatków owsianych (certyfikowanych bez glutenu)
  • 2 jabłka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki miękkich daktyli
  • 2/3 szklanki tahini
  • 3 łyżki nasion chia
  • 1/4 szklanki mleka roślinnego
 Sposób wykonania:
  1. W dużej misce zmieszaj mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i sól.
  2. Jabłka obierz i zetrzyj.
  3. Do malaksera albo blendera wrzuć daktyle, tahini, nasiona chia oraz mleko roślinne. Miksuj do uzyskania gładkiej konsystencji.
  4. Dodaj zblendowaną mieszankę oraz jabłka do suchych składników i dokładnie wszystko wymieszaj.
  5. Umieść masę w formie wyłożonej papierem do pieczenia.
  6. Piecz około 30 minut w temperaturze 175 stopni C. 

wtorek, 20 marca 2018

Jak nie zwariować w okolicach czterdziestki oraz przepis na wegański gulasz z ciecierzycy

Od ostatniego wpisu minęły dwa miesiące, niełatwe miesiące. Czas złego samopoczucia, podejmowania trudnych decyzji i powolnego ,,dochodzenia do siebie".
Na początku lutego doszłam do wniosku, że muszę stać się swoją własną pacjentką. Że potrzebuję przestać stawiać na pierwszym miejscu innych ludzi i na poważnie zająć się  sobą. W około-świątecznym czasie miałam wrażenie, iż mam wszystko pod kontrolą, że trzymam się całkiem dzielnie w natłoku spotkań, które nieodłącznie w tym sezonie wiążą się z kawą, cukrem, glutenem albo alkoholem. Niestety często nasze wyobrażenie na temat naszego postępowania rozmywa się z rzeczywistością. Wiedza plus dobre chęci nie równają się właściwym działaniom. Wygląda na to, że nawet dietetyk potrafi się oszukiwać;) 
Potworne zmęczenie, rozmaitego rodzaju bóle, zmienny nastrój, PMS trwający niemal cały miesiąc i jeszcze kilka nieprzyjemnych symptomów sprawiły, że z początkiem lutego powiedziałam sobie- dość! Jakimś cudem znalazłam  czas i ochotę na zagłębienie się w książce, która sprawiła, iż doznałam ,,oświecenia";).  W ,,The hormone cure" Sary Gottfield, MD znalazłam rozwiązanie. Kto by pomyślał, że już przed 40 rokiem życia można zacząć odczuwać objawy menopauzy i że ratunkiem mogą być dieta, styl życia i zioła. 
Wiadomo jednak, że te niby proste rozwiązania bywają ogromnym wyzwaniem. Zrezygnowanie z tak wielu rzeczy, które sprawiają nam przyjemność bywa dla wielu ponad siły. Zweryfikowanie swoich poglądów, zejście z dotychczasowej drogi i cierpliwe czekanie na rezultaty nie jest łatwe. Na chwilę obecną porzuciłam weganizm (choć staram się by moja dieta w 80-90% była jednak oparta na roślinach), zmianie uległo moje rygorystyczne podejście do wysiłku fizycznego, na krótką chwilę zrezygnowałam z niego całkowicie i postanowiłam słuchać swojego ciała. Powróciłam do systematycznej medytacji. Po pięciu tygodniach wprowadzania zmian, które początkowo wydawały mi się egzystencją umartwiającego się mnicha, pożegnałam się z wszystkimi nieprzyjemnymi objawami wchodzenia w kolejną dekadę życia:)
Więcej na temat podjętych przeze mnie działań postaram się niebawem napisać TUTAJ.  
Zastosowany protokół sprawił, że całkowicie pożegnałam się ze słodyczami. Na chwilę obecną zrezygnowałam nawet z suszonych owoców, więc desery na bazie daktyli przestały wchodzić w rachubę:( Moją nową ulubioną słodką przekąska stał się banan z dodatkiem masła migdałowego, orzechowego albo tahini. I o dziwo ten prosty ,,deser" potrafi mnie usatysfakcjonować, choć przyznam, że miewam dni, w które ,,prześladuje mnie" czekolada;)
Mój sposób odżywiania stał się tak niezwykle prosty, że trudno znaleźć w moim jadłospisie przepis na danie popisowe;) Raz na jakiś czas przyrządzę potrawę z jakiegoś bloga bądź książki, reszta moich posiłków to totalny ,,nudny" freestyle. Dlatego dzisiaj ,,posiłkuję się" książką Jadłonomi, z której pochodzi poniższy przepis. Oczywiście moje danie odbiega nieco od oryginału, bo zazwyczaj gotując wyznaję zasadę- wrzucam to co mam i nie przejmuję się tym czego nie posiadam;)


Składniki:

  • 1/2 cebuli
  • kawałek imbiru (2-3 cm) 
  • batat
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy (można użyć ciecierzycy ze słoika albo puszki)
  • opakowanie krojonych pomidorów (400-500 ml)
  • szklanka wywaru z warzyw albo wody
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • łyżka soku z cytryny albo limonki
  • garść szpinaku albo jarmużu
  • olej do smażenia (osobiście poddusiłam warzywa na wodzie)
  •  1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/4 łyżeczki kolendry
  • 1/4 łyżeczki płatków chili
  • sól
  • pieprz
  • posiekane orzeszki ziemne do dekoracji (opcjonalnie)
Sposób wykonania:
  1. Imbir zetrzeć, cebulę posiekać, batata pokroić w kostki.
  2. Imbir i cebulę podsmażać przez 1-2 minuty.
  3. Dodać batata, ciecierzycę oraz przyprawy. Podsmażać 1-2 minuty. 
  4. Wlać pomidory i dusić przez około 3 minuty.
  5. Dodać wywar z warzyw, masło orzechowe i gotować gulasz przez 20-25 minut. 
  6. Na koniec dodać szpinak bądź jarmuż oraz sok z cytryny.
  7. W razie potrzeby dodać więcej wywaru albo wody i doprawić do smaku.


niedziela, 26 listopada 2017

Jesienna kruszonka


Ten przepis powstał rok temu, dokładnie po amerykańskich wyborach prezydenckich, które wygrał gość w kolorze persimona. Przyznam, że potrzebowałam pocieszenia w formie deseru, bo niestety jakoś nadal mam tendencje do przeżywania tego co dzieje się across the pond. 
Polska przez ostanie lata stara się jak może przybliżyć mnie do mojego drugiego domu. ,,Adopcja" Black Friday stała się oficjalna (tylko zapomniano o Święcie Dziękczynienia;) Starbucksy wyrastają jak grzyby po deszczu, jest Netflix i Forever21, ale wciąż brakuje świeżego powietrza;( Ciężko oddychać w nadwiślanym kraju z nadejściem pierwszych chłodniejszych dni. O tym jak wpływa na nas smog i jak się przed nim (choć trochę) chronić- przeczytacie TUTAJ.
Wczoraj ze względu na makabryczne zanieczyszczenie zamiast porannego sobotniego spaceru wybrałam siedzenie w zamkniętym pomieszczeniu i pracowanie. Takie dni nadal budzą we mnie wiele pytań. W to sobotnie przedpołudnie bilansując jadłospis zastanawiałam się jednocześnie co z mojego obecnego życia zmieściłoby się w jednej walizce i podręcznym bagażu. Nie wiem czy kiedykolwiek poczuję się w 100% we właściwym miejscu. Ale w chwili obecnej jestem z tym pogodzona i potrafię z tym funkcjonować. Ok, koniec postemigracyjnych rozważań.

Jeśli chcesz ten przepis ,,w towarzystwie" 24 innych słodkości w zdrowszym wydaniu w formie ebooka zapraszam TUTAJ.

 Wypełnij formularz na końcu strony, albo przejdź do zakładki kontakt. W treści wiadomości napisz o czym chcesz przeczytać na blogu w najbliższym czasie (tematyka: zdrowie, odchudzanie, przepisy).



 
Składniki:

  • duże jabłko
  • słodka gruszka
  • dojrzały persimon
  • garść dowolnych owoców leśnych (mogą być mrożone)
  • łyżka nasion chia
  • szklanka mąki owsianej
  • szklanka płatków owsianych
  • 1/4 szklanki oleju kokosowego
  • 1/4 szklanki syropu klonowego + 1 łyżka
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli

Sposób wykonania:
  1. Owoce obieramy, kroimy na drobne kawałki i mieszamy z owocami leśnymi, łyżką nasion chia oraz łyżką syropu klonowego. (Możemy również dodać sok wyciśnięty z pomarańczy jeśli chcemy)
  2. Mąkę owsianą mieszamy z płatkami owsianymi, cynamonem i szczyptą soli.
  3. Do owsianej mieszanki wlewamy syrop klonowy oraz rozpuszczony olej kokosowy i dokładnie mieszamy.
  4. Na spód żaroodpornego naczynia ( u mnie o wymiarach 13x23 cm) posmarowanego olejem układamy owoce. Owoce posypujemy kruszonką.
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 40 minut.
  6. Podajemy na ciepło z kokosową śmietanką (przepis na nią znajdziesz np. tutaj ) albo roślinnym jogurtem.


Konsultacje dietetyczne, jadłospisy, przepisy porady https://dietetycznarownowaga.com/


niedziela, 19 listopada 2017

Tydzień zero waste



Dzisiaj bez gotowania, bez przepisu i ...bez śmieci...bo ponoć mamy Tydzień Zero Waste. Przynajmniej tak dowiedziałam się z Instagramu Kasi autorki książki ,,Życie zero waste". A że tematyka ta jest mi bardzo bliska, postanowiłam wrzucić tutaj słów kilka. 
Właściwie to nie wiem czemu ,,pani od diety" poświęca swoją niedzielę na pisanie o rzeczach, o których prawie nikt nie chce czytać, albo nawet myśleć. Może potrzebowałam przerwy od kalorii i komórek tłuszczowych, gramów białka, węglowodanów i tłuszczów. Może chciałam sobie troszkę ponarzekać na ten nasz straszy, zasypany śmieciami świat;) Przez chwilę miałam ochotę napisać zasypaną śmieciami Polskę (bo wiadomo, że lubię na ojczyznę popsioczyć) ale to nie tak. Bo tak naprawdę cały świat jest w jednorazowym amoku, w szale kupowania i wyrzucania. Nikt nie myśli o tym, że słoik rozkłada się milion lat, a folia aluminiowa przetrwa wszystko i wszystkich. No może tylko nieliczne świry takie jak ja, zamiast gotować niedzielny obiad, rozważają jak pozbawić pracy panów z MPO;)
Kiedy zaczynam popadać w ekorozpacz  i postrzegać Polskę w kategoriach przepełnionego śmietnika powracam do felietonu Doroty Masłowskiej ,,Bali", w którym autorka w zabawny i przewrotny sposób pisze o wyidealizowanej przez wszystkich indonezyjskiej wyspie ,,do sprzątania której poza grafikami biur podróży nikt się nie garnie". Masłowska określa Bali jako ,,pół raj, pół śmietnik" przy którym Polska to niemal ,,brzydsza kuzynka Szwecji, która wyszła za mąż za alkoholika, włoski ma ciągle niezrobione i w ogóle średnio jej w życiu poszło."
Ale może nie powinniśmy się porównywać ani do Bali, ani do Szwecji, ani do żadnego innego kraju. Może zwyczajnie powinniśmy zakasać rękawy i zacząć coś robić na własnym podwórku, na którym jest naprawdę bardzo słabo, wręcz przygnębiająco. Bo jak pisze Dorota ,,jest dla nas Polaków ciągle jakaś adrenalina w wyjebaniu starej pralki do lasu". I niestety nie tylko pralki i nie tylko do lasu:( Słowem- jest co robić i warto zacząć od siebie, od naszych mało ekologicznych codziennych nawyków. 
Od czego zacząć? Od plastikowych siat, które są paskudne i obecne wszędzie. Ten nawyk prosto zmienić, nie wymaga wielkich nakładów energii, wydatków ani rozważań. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś POŻEGNAJ SIĘ Z PLASTIKOWĄ SIATĄ DZISIAJ! Nie czekaj na odgórne zakazy i nakazy! Więcej o siatach i siatanistach przeczytasz TUTAJ


Innym pozytywnym i koniecznym krokiem jest pożegnanie się z jednorazowymi kubkami (na kawę, herbatę, wodę, czy cokolwiek innego). I tutaj mamy obecnie pozytywną akcję KLIK, która zachęca do pojawiania się w kawiarniach z własnym kubkiem. Uwierzcie, że się da i że jest to fajna sprawa. Podróżując w tym roku po Stanach wchodziłam do każdego Starbucksa i na każdą stację benzynową z własnym ,,sprzętem". Najczęściej dostawałam zniżkę, wrzącą wodę, z której w samochodzie robiłam ulubioną herbatę otrzymywałam za darmo. Kolejną sprawą jest fakt, że unikając jednorazowych kubków nie narażasz się na toksyczne substancje. Papierowe kubki są w środku najczęściej pokryte plastikową powłoką (o styropianie nie chcę nawet wspominać, bo dawno temu powinien zostać zakazany), pokrywka przez, którą pijesz, to plastik ,,dzięki" któremu znajdziesz w swojej kawie np. bisfenol A. 

Kupuj na wagę i przynoś do sklepu własne torby, ewentualnie używaj papierowych. Niemal w każdym mieście znajdziesz miejsca, w których możesz dokonywać tego rodzaju zakupów. Pamiętaj, że opakowanie często oznacza przetworzone jedzenie, którego należy unikać niczym ognia!


A teraz reszta. Krótko i zwięźle w punktach, bo podobno nie mamy cierpliwości do zbyt dużej ilości znaków;)
  1. Nie kupuj wody w butelkach. Zainwestuj w dobry filtr lub dzbanek z filtrem.
  2. Nie używaj papierowych ręczników i jednorazowych serwetek.
  3. Nie kupuj jedzenia na wynos, a jeśli to robisz- przynieś swoje opakowanie. Unikaj plastikowych pojemników, a szczególnie podgrzewania w nich potraw. Noś własne jezdnie do pracy, będziesz zdrowsza i bogatsza;)
  4. Nie szalej w sklepach odzieżowych;) Zanim coś kupisz pomyśl czy faktycznie nie możesz się bez tego obejść. Więcej o szybkiej modzie TUTAJ.
  5. Używaj mniej kosmetyków, a te które możesz- rób w domu. O domowych kosmetykach niebawem przeczytasz TUTAJ.
  6. Spróbuj diety opartej na roślinach. O jej aspekcie ekologicznym TUTAJ.
  7. Nie marnuj jedzenia. Kupuj tyle ile możesz zjeść. Nadmiar zamrażaj.
  8. Korzystaj z komunikacji miejskiej. Wiem, że bywa daleka od ideału, ale stoisz w mniejszych korkach i możesz np. poczytać książkę.
Zapewne o czymś zapomniałam;) Jeśli masz ochotę podzielić się swoimi strategiami na ograniczenie odpadów-zostaw komentarz.

O gnębiącym nasze miasta smogu i o tym jak sobie z nim radzić przeczytasz TUTAJ

Po przepisy, porady, jadłospisy, konsultacje dietetyczne odwiedź moją stronę 


wtorek, 14 listopada 2017

Pieczone chipsy



Poniższy przepis zrodził się dawno temu w kraju ,,Super size me";) Nie wiedziała co począć z napoczętą paczką 20 tortilli zakupioną przez małżonka wyznającego filozofię ,,more is more". Nie znoszę marnowania jedzenia, ale wizja codziennego burrita też mi nie pasowała. Akurat wpadali znajomi, więc pocięłam stos tortilli i wrzuciłam na chwilę do piekarnika. Tym sposobem powstała zdrowsza wersja chipsów, którą uwielbiają wszyscy. 
Chipsy te są świetnym dodatkiem do guacamole, przepis na ,,odchudzoną" wersję z dodatkiem zielonego groszku znajdziesz TUTAJ.

Składniki:
  • opakowanie tortilli 
  • trochę oliwy albo oleju
  • sól

Sposób wykonania:

  1. Tortille nasmaruj odrobinę oleju i pokrój na trójkąty.
  2. Piekarnik rozgrzej do 175 stopni .
  3. Ułóż pokrojone tortille na blasze (jedną warstwę) i oprósz solą (możesz dodać inne ulubione przyprawy).
  4. Zapiekaj przez 5-7 minut. Wyjmij blachę i przewróć chipsy na drugą stronę. Zapiekaj kolejne 5 minut. (czas zapiekania może różnić się w zależności od piekarnika oraz osobistych preferencji)
  5. Powtórz z kolejną partią chipsów.
  6. Podawaj z guacamole albo innym dipem. Przepis na guacamole z zielonym groszkiem znajdziesz TUTAJ.

Ebook na temat diety wegańskiej KLIKNIJ TUTAJ.

Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, pomoc w bilansowaniu diety wegańskiej
 https://dietetycznarownowaga.com/


piątek, 10 listopada 2017

Wegańskie drożdżówki z czekoladą i sezamem



Nie sądziłam, że kiedyś nadejdzie dzień  w którym stwierdzę, że imprezowanie przestaje mnie cieszyć, że alkohol i nadmiar jedzenie zwyczajnie mnie męczą. Że zamiast popadać w glutenową, alkoholową bądź cukrową komę, wolę pochłonąć warzywa z tofu i edukować się oglądając Adrenal Reset Summit. Nie wiem czy to zboczenie zawodowe, czy zbliżające się milowym krokiem czterdzieste urodziny? Może jedno i drugie:/
Jakiś czas temu wypiek taki jak ten, na który przepis znajdziecie poniżej, należał do stałego repertuaru. Dzisiaj zjadam jedną porcję i mówię dziękuję na tydzień...albo jeszcze dłużej. Ale nadarzyła się okazja by nastawić piekarnik na program- gluten w połączeniu z cukrem, więc z radością ją wykorzystałam. Bo pieczenie nadal mnie niezmiernie cieszy, choć mistrzynią drożdżowego ciasta nie jestem i raczej nigdy nie będę, nawet nie mam takich ambicji;) To co wyjęłam z piekarnika miało tak nieudolne i dziwaczne kształty, że aż mnie rozbawiło. Dlatego postanowiłam uwiecznić moje koślawe wytwory i podzielić się przepisem.

  
Składniki (8 porcji):

  • 100ml mleka sojowego albo innego roślinnego
  • 120ml ciepłej wody
  • 50 ml oleju rzepakowego
  • 1 łyżka tahini
  • 5 łyżek syropu klonowego
  • 20g świeżych drożdży
  • 400g mąki (około 3 szklanek)
  • 100g gorzkiej czekolady
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 6 łyżek sezamu 
  • 1-2 łyżki  syropu klonowego
  • łyżka oleju
  • trochę wody

Sposób wykonania:

  1. W dużej misce umieść pokruszone drożdże. Zalej je ciepłym mlekiem połączonym z ciepłą wodą, dokładnie wymieszaj i odstaw na 5 minut.
  2. Do drożdży dodaj olej, syrop, tahini i sól. Wymieszaj.
  3. Czekoladę posiekaj na grube kawałki.Dodaj do mokrych składników.
  4. Stopniowo wsypuj przesianą wcześniej mąkę. Składniki wyrób na gładkie ciasto. Przykryj i odstaw w ciepłe miejsce na około godzinę.
  5. Na suchej patelni upraż sezam i wysyp go na talerz. 1-2 łyżki syropu klonowego  zmieszaj z niewielką ilością wody.
  6. Ciasto podziel na 8 części. Uformuj kulki i posmaruj je niewielką ilością oleju.
  7. W każdej kulce zrób dziurkę i rozciągnij je do średnicy około 5 cm.
  8. Tak przygotowane oponki zanurzaj w syropie z wodą a następnie otaczaj w sezamie.
  9. Gotowe drożdżówki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  10. Piecz 25 minut w 180 stopniach.
Wartość odżywcza 1 porcji:

energia 439,7 kcal
białko 9,1 g
tłuszcz 18,1 g
węglowodany 60,1 g

Ebook na temat diety wegańskiej KLIKNIJ TUTAJ.

 Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, jadłospisy 

https://dietetycznarownowaga.com/

niedziela, 22 października 2017

Wegańska zupa z żółtego groszku

Babie lato is over;( Żegnajcie zimne koktajle i sałatki:( Witajcie ciepłe zupy:)
Okres jesienno-zimowy bywa dla mnie trudny, szczególnie gdy uświadomię sobie, że przed nami około 6 miesięcy chłodu, braku słońca i obecności przeklętego smogu.
Z zimnem radzę sobie za pomocą cieplejszych ubrań;) i rozgrzewających posiłków. Rano obowiązkowo owsianka najlepiej z dodatkiem startego jabłka i dużej ilości przypraw korzennych. Na lunch albo wieczorem ratunkiem jest sycąca ciepła zupa, którą warto ugotować w większej ilości. 
Z brakiem słońca już nie jest tak łatwo;) Wiem jednak, że dobrze zbilansowana dieta, ćwiczenia fizyczne i dbanie o właściwy poziom witaminy D pozwala mi przetrwać przygnębiające miesiące. Ilekroć w okresie około-świątecznym ,,zadaję się" z większą ilością słodyczy i alkoholu momentalnie doświadczam spadku nastroju, problemów ze skórą i odpornością. Warto też zbadać poziom witaminy D i dobrać odpowiednią dawkę suplementów, bo niski poziom tej witaminy, to nie tylko ryzyko wystąpienia osteoporozy, ale również chorób serca, raka, depresji, nadciśnienia, niektórych chorób autoimmunologicznych oraz astmy u dzieci.*
Pozostał przeklęty smog:( Co zrobić gdy toksyczne substancje atakują nas z każdej strony?
Unikać aktywności fizycznej na ,,świeżym powietrzu" w okresie największego zanieczyszczenia, zainwestować w maskę z dobrym filtrem, dekorować mieszkanie kwiatami oczyszczającymi powietrze, wspomóc pracę wątroby odpowiednią dietą i suplementami. Ale o tym więcej niebawem na mojej nowej stronie www.dietetycznarownowaga.com
Pora na przepis. A na deser proponuję super zdrowe batoniki dyniowe KLIK


Składniki (4 porcje):
  • szklanka żółtego groszku
  • 2 marchewki albo kawałek dyni
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 ziemniaki
  • łyżka oliwy z oliwek albo oleju rzepakowego
  • liść laurowy
  • ziele angielskie
  • kminek albo kumin
  • 1/2 łyżeczki soli
  • pieprz
  • 1/2 łyżeczki majeranku

Sposób wykonania:
  1. Groszek namaczamy przez 2 godziny.
  2. Warzywa myjemy, obieramy i kroimy w kostkę.
  3. Oliwę rozgrzewamy. Wrzucamy pokrojony czosnek i cebulę, dodajemy ziele angielskie i liść laurowy. Podsmażamy przez chwilę. 
  4. Dodajemy resztę warzyw i przyprawy, podsmażamy przez chwilę mieszając. 
  5. Wrzucamy groszek i zalewamy wodą, tak by zakrywała składniki .
  6. Gotujemy przez około 45 minut.
  7. Jeśli zupa jest zbyt gęsta dodajemy więcej wody albo wywaru z warzyw.
  8. Posypujemy natką pietruszki. Podajemy z grzankami lub kawałkiem chleba.

Wartość odżywcza 1 porcji:

energia 254,1kcal
białko 12,3g
tłuszcz 3,3g
węglowodany 43,8g

*https://www.webmd.com

Chcesz ebooka na temat diety wegańskiej- KLIKNIJ TUTAJ






Odwiedź moją nową stronę po przepisy, porady, konsultacje dietetyczne, jadłospisy
https://dietetycznarownowaga.com/

https://dietetycznarownowaga.com/

wtorek, 26 września 2017

Klopsiki wegańskie z soczewicy


Moje życie roślinne zostało zaburzone przez ostanie miesiące z kilku powodów- między innymi-  złego samopoczucia, chęci eksperymentowania i ogólnego zamotania;)
Z racji zawodu i nieustannej chęci pogłębiania swojej wiedzy ,,przerzucam tony" literatury związanej ze zdrowym odżywianiem. Dochodzę do wniosku, że żyjemy w trudnych dla wyciągania logicznych wniosków czasach. Jesteśmy zalewani przez morze sprzecznych informacji, co nie sprzyja dobremu samopoczuciu zarówno fizycznemu, jak i psychicznemu;) Dodatkowo gubi nas dostęp do internetu i kolorowych gazetek pełnych artykułów i wywiadów z ekspertami. Wujek Google sprawił, że wiemy wszystko z absolutną pewnością w przeciągu 5 minut. Ja tymczasem im więcej czytam, tym mniej wiem;) i zdecydowanie mniej dogmatycznie podchodzę do spraw diety.   
Tak czy inaczej faza eksperymentalna zakończona, czuję że chcę na dobre powrócić do królestwa roślin. Wiem jednak, że muszę z większą starannością komponować swój jadłospis...heh...czasem bywam jak ten szewc, który chodzi w dziurawych butach. Zdarza się też, że wpadam w typowo kobiecą pułapkę- zaspokajania potrzeb innych przed własnymi. Tak więc pora na większą dawkę egoizmu i lepiej zbilansowane posiłki :) 

Składniki:

  •          szklanka suchej zielonej soczewicy
  •          łodyga selera naciowego
  •          1 cebula
  •          ząbek czosnku
  •          łyżka siemienia lnianego
  •          2 łyżki mąki z ciecierzycy
  •          łyżeczka kuminu
  •         szczypta gałki muszkatołowej
  •          szczypta kardamonu
  •          ½ łyżeczki słodkiej papryki
  •          sól
  •          pieprz
  •          łyżka oleju 
 
Sposób wykonania:

  1.  Soczewice płuczemy i gotujemy do miękkości (około 40 minut).
  2.  Cebulę, czosnek i seler naciowy kroimy na drobne kawałki. Podsmażamy około 5 minut na łyżce oleju.
  3. Soczewicę, podsmażone warzywa oraz resztę składników umieszczamy w malakserze i łączymy za pomocą funkcji pulsacyjnej.
  4. Z powstałej masy formujemy kulki dowolnej wielkości i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  5. Pieczemy przez 30-40 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni (czas pieczenia dostosowujemy do wielkości kulek. 

Odwiedź moją nową stronę
 https://dietetycznarownowaga.com/



https://dietetycznarownowaga.com/