Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa kuchnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kiełkowanie i wiosenne warzywne rolki


 Ciekawe czy jest ktoś kto po świętach nie czuje się przejedzony, zasłodzony i cięższy o choćby kilogram bądź funt? Ja choć wszystko co jadłam było pozbawione zwierzęcych składników, czuję ciężar  świętowania. Po tych kilku dniach trudno powrócić do racjonalnego świata zdrowych posiłków. Nadal mam ochotę zjadać wypieki na śniadanie a także na deser po obiedzie i kolacji. Mam wrażenie, jakby moje życie przeniosło się do kuchni i ciężko mnie z niej eksmitować.
Na szczęście wielkanocne zapasy są na wykończeniu, więc wreszcie można będzie przestać się toczyć i zacząć normalnie chodzić i jeść. 
Podobno nadeszła wiosna, choć ostatni tydzień i święta ze śniegiem w roli głównej, próbowały temu zaprzeczyć. Tak czy inaczej kalendarz ma swoje zasady i trzeba w nie wierzyć. O końcu zimy przypominają też sklepy, w których pojawiły się nasiona, w tym te, które warto...zjeść. Odnalezienie w sklepie o nazwie owada nasion rzodkiewki zachęciło mnie do rozpoczęcia sezonu kiełkowania. 
,,Budzenie do życia" nasion nie jest trudne ani pracochłonne a korzyści wynikające z tej prostej czynności są spore. Kiełkowanie sprawia, że nasiona zwiększają w znacznym stopniu zawartość enzymów, białka, witamin, minerałów, błonnika oraz kwasów tłuszczowych. Kiełki działają alkalizująco, więc są zbawieniem dla tych, których organizm jest zakwaszony z powodu niewłaściwej diety. Myślę, że pomogą nam wszystkim po świątecznym obżarstwie.

Jak kiełkować?
  1. Namocz nasiona. Poniższa tabelka pokazuje jak długo to robimy.
  2. Po namoczeniu odcedzamy zawartość słoika, nakrywamy go gazą i zabezpieczamy gumką.
  3. Słoik ustawiamy pod kątem, tak aby nadmiar wody mógł z niego wyciekać. 3-4 razy dziennie  zalewamy nasiona świeżą wodą i odcedzamy.
  4. Gotowe kiełki wysypujemy na talerz aby wyparowała z nich wilgoć. Przechowujemy w zamkniętym pojemniku w lodówce.


            Rodzaj
             ziarna
     Czas namaczania
       Czas  kiełkowania
            Dodatkowe
                 uwagi
Słonecznik
4 godziny
12-24 godz.
Namaczamy w zimnej wodzie
Pestki dyni
4 godziny
12-24 godz.
Namaczamy w zimnej wodzie
Soczewica
12 godzin
3 dni
Namaczamy w ciepłej wodzie
Cieciorka
12 godzin
3 dni
Namaczamy w ciepłej wodzie
Fasola mung
12 godzin
3 dni
Namaczamy w ciepłej wodzie
Fasola(biała, czerwona)
12 godzin
3 dni
Namaczamy w ciepłej wodzie
Komosa ryżowa
3-6 godzin
1 dzień
Namaczamy w ciepłej wodzie
Rzodkiewka
8 godzin
3 dni
Namaczamy w zimnej wodzie



Kiełki są świetnym dodatkiem do sałatek, kanapek oraz warzyw smażonych na patelni. Ja wykorzystałam je do wiosennych warzywnych rolek z papieru ryżowego.

Do ich zrobienia potrzebujemy:
  • papier ryżowy
  • marchewkę w pokrojona w drobne słupki
  • cukinię pokrojona w słupki
  • kiełki
  • paprykę
  • tofu
  • szpinak
  • sos sojowy
Zresztą   przy robieniu tej smacznej przekąski można improwizować, więc używajcie dowolnych składników i twórzcie własne kombinację.

czwartek, 5 marca 2015

Wegańskie trufle



Ohladycakes to blog, który zaczęłam darzyć bardzo ciepłym uczuciem, pomimo że zawiera sporo zdjęć z zaśnieżonego Colorado oraz przewodnik po mroźnej Islandii. Odwiedzanie strony Ashlae potęguje moją chorobliwą wręcz miłość do słodyczy i tęsknotę za moim ,,drugim domem", za uncjami, prostymi miarami w formie łyżek i szklanek, nawet stopniami Fahrenheita (może dlatego, że ujemna temperatura w nich pojawia się niezwykle rzadko;)) Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą jednak, że za przenikliwym zimnem i śniegiem pokrywającym o tej porze roku stan Illinois- nie tęsknię ani trochę. Wolę polską zimę przypominającą wiosnę, ojczysty chleb i rosnące nad Wisłą warzywa. Co prawda nadal walczę z awersją do komunikacji miejskiej i obecnością alkoholu w najbardziej zaskakujących miejscach, ale może i to któregoś pięknego dnia ulegnie zmianie.
Wracając do Oh,ladycakes, jej przepisy przywracają mi wiarę w umiejętności kulinarne, po dniach, w których wyciągam z piekarnika bułki przypominające kamienie. Pieczywo, które mogłoby posłużyć jedynie do samoobrony skończyło ,,karierę" na kompoście a ja z nadzieją zabrałam się za robienie trufli. Choć przez chwilę obawiałam się czy potrzebna do ich wykonania spora ilość czekolady doczeka efektu końcowego. Bo czekolada, moje drogie czytelniczki, to coś co moim zdaniem zasługuje na ,,biblie''...którą zresztą posiadam... Książka ta, tak jak i blog Ashlae, wywołuje u mnie odruch Pawłowa i natychmiastową potrzebę spowodowania  bałaganu w kuchni.
Czekoladowe tornado, które przeszło przez ,,serce mojego" domu, było warte zlewu pełnego brudnych naczyń i posypek znajdującym się na każdym centymetrze kuchennego blatu.

Składniki:
  • 230 g gorzkiej czekolady
  • 6 łyżek mleka roślinnego
  • łyżka oleju kokosowego
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (najlepiej domowego)
  • szczypta soli
Dodatki:
  • wiórki kokosowe
  • cukier puder
  • kakao
  • zmielone migdały
  • zmielone paluszki
  • nasiona konopi

Sposób wykonania:

Czekoladę, mleko oraz olej kokosowy umieszczamy w żaroodpornym naczyniu , które ustawiamy na garnku wypełnionym do połowy wodą. Garnek podgrzewamy na wolnym ogniu. Rozpuszczoną masę  czekoladową delikatnie mieszamy, dodajemy ekstrakt waniliowy oraz sól. Po uzyskaniu gładkiej konsystencji, czekoladę odkładamy by wystygła, później umieszczamy ją do dalszego chłodzenia w lodówce. W międzyczasie w miseczkach albo na talerzykach przygotowujemy dodatki, których chcemy użyć. Po upływie około godziny wyciągamy masę z lodówki i z pomocą łyżeczki wyjmujemy niewielkie kawałki, z których formujemy kulki. Trufle układamy na blaszce okrytej papierem do pieczenia. Przed otoczeniem w posypce, rozmiękczamy czekoladki tocząc je przez chwilę w dłoniach by dodatki łatwiej przywierały do trufli.




niedziela, 15 lutego 2015

Quinoa w wersji śniadaniowej


O dobroczynnych właściwościach quinoa  pisałam przy okazji proteinowych kulek z komosy ryżowej i fasoli. Tamten przepis nadawał się raczej na obiad bądź kolację, dzisiejszy to quinoa na słodko, w wersji śniadaniowej. Taki posiłek rozgrzeje, nasyci i da nam sporą dawkę energii potrzebnej do przetrwania zimowego dnia. 

Składniki:

  • 1/4 szklanki komosy ryżowej
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego albo wody
  • pół jabłka
  • kilka orzechów włoskich
  • łyżka jagód goji
  • łyżeczka brązowego cukru albo syropu z agawy

Sposób wykonania:


Komosę ryżową płuczemy i zalewamy wodą albo mlekiem roślinnym. Gotujemy przez 10 minut, dodajemy pokrojone w kostkę jabłko i gotujemy przez kolejne 5-7 minut. Quinoaę  przekładamy do miseczki, dodajemy orzechy i jagody goj. Posypujemy brązowym cukrem albo polewamy syropem.
Smacznego

wtorek, 3 lutego 2015

Domowy ekstrakt waniliowy


Dzisiaj kuchnia od kuchni, czyli jak zrobić domowy ekstrakt waniliowy. Bez tego niewielkiego dodatku nie wyobrażam sobie pieczenia. A że jestem jedną z tych współczesnych świrusek, które nie uznają wielu produktów zalegających na sklepowych pułkach, muszę uruchamiać wyobraźnię i wiele  rzeczy robić sama. Jeszcze kilka miesięcy temu miałam swoje ulubione Trader Joe's,  gdzie naturalny ekstrakt waniliowy kupowałam w śmiesznie niskiej cenie, ale że zachciało mi się przeskoczyć na drugą stronę oceanu, muszę kombinować i produkować niektóre składniki w zaciszu własnej kuchni. Cena tego specjału, w stosunku do jego wielkości, w kraju nad Wisłą poraziła moje oczy a aromat waniliowy odstraszył mnie składem z dużą ilością cyfr i liter E.
Myślę, że każdy pełnoletni człowiek znajdzie w swoim domu szklankę alkoholu, pozostaje jedynie zakupienie co najmniej dwóch lasek wanilii i sprawa ekstraktu jest niemal rozwiązana.

Składniki:
  • szklanka alkoholu (wódka, burbon,brandy bądź rum)
  • 2-3 laski wanilii 

Sposób wykonania:

Laski wanilii rozkrawamy wzdłuż, kroimy na kilka mniejszych części i umieszczamy w buteleczce. Wanilię zalewamy alkoholem. Buteleczkę zamykamy i potrząsamy nią kilka razy. Mieszankę odstawiamy na co najmniej miesiąc. 

 




 

niedziela, 25 stycznia 2015

Wegański chleb bananowy




 Święta poszły  w zapomnienie, obnażona choinka wylądowała na strychu, zamiast zimowych dekoracji na stole pojawiła się góra owoców. Ale za oknem powróciła zima, ten widok nie zachęca mnie do picia zimnych smoothies ani jedzenia sałatek, tak więc banany gniją a temperatura mojego ciała domaga się włączenia piekarnika. Jedyne co przychodzi mi na myśl w takiej sytuacji, to zabranie się za robienie wegańskiego chleba bananowego ...raw food musi poczekać...

Składniki:
  • 2 i 2/3 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju o neutralnym smaku
  • 1/3 szklanki cukru
  • ekstrakt waniliowy
  • 3-4 dojrzałe banany

Sposób wykonania:


Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i solą. W osobnej misce łączymy cukier z olejem i ekstraktem waniliowym. Mokre składniki wlewamy do suchych. Banany ugniatamy za pomocą widelca , dodajemy je do pozostałych składników i dokładnie mieszamy. Masę przekładamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.  Pieczemy 50 minut w piekarniku rozgrzanym do 175 stopni.


wtorek, 20 stycznia 2015

Postemigracyjna wegańska szarlotka




Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 3-4 łyżki cukru
  • 12 łyżek wegańskiej margaryny
  • szczypta soli
  • 10-12 łyżek lodowatej wody

  • 4 jabłka
  • 4 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • łyżeczka cynamonu
  • 15 łyżek cukru
  • łyżeczka soku z cytryny

Sposób wykonania:

Mąkę wsypujemy do miski i mieszamy z cukrem i solą. Dodajemy zimną wegańska margarynę i rozdrabniamy ją za pomocą widelca. Kiedy mąka będzie miała piaskową konsystencje dolewamy stopniowo wodę i zagniatamy palcami.Gotowe ciasto umieszczamy na pół godziny w lodówce. W tym czasie obieramy i kroimy jabłka, skrapiamy je sokiem z cytryny i mieszamy z cukrem, skrobią ziemniaczaną i cynamonem.
Schłodzone cisto dzielimy i rozwałkowujemy. Jedną część używamy do wyłożenia formy a z drugiej wycinamy serduszka, albo coś mniej romantycznego, za pomocą foremek do ciastek. Do blaszki wyłożonej ciastem dodajemy jabłka, na których układamy wycięte serca.
Szarlotkę pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni, przez 45-50 minut. Po wystygnięciu posypujemy cukrem pudrem.



Jabłka to owoce, które wywołują u mnie rozmaite skojarzenia, zazwyczaj pozytywne. Wiele z nich ma związek z Polską, krajem do którego postanowiłam wrócić na krótszą bądź dłuższą chwilę. Kilka miesięcy temu tęsknotę za ojczyzną zamieniałam na żmudną naukę życia od podstaw w krainie nad Wisłą. Marna ze mnie uczennica. Czuję się jakbym trafiła do jednoosobowej klasy specjalnej, w której wszelka próba pomocy mojej osobie, kończy się fiaskiem. Tak wielu rzeczy nie rozumiem, nie przyswajam, nie potrafię ogarnąć swoim, jak mi się niegdyś wydawało, otwartym umysłem. Wszystko jest obce, obłe, wszystko wchodzi pod moją skórę, wywołuje konsternację. Chciałabym, żeby ktoś napisał podręcznik dla byłego emigranta z instrukcją obsługi naszego skomplikowanego kraju. Bo jestem zmęczona stąpaniem po omacku, ciągłym przygnębieniem i poczuciem niemocy. Zamiast książki z receptą na życie w starej, a jednak nowej rzeczywistości, czytam ,,Ślepnąc od świateł". Zresztą trudno to nazwać czytaniem, ja to pożeram w tempie obłąkanego, wygłodniałego mola książkowego. Obawiałam się tej lektury, myślałam, że po stu stronach zacznę pakować walizki, że skorzystam z zawieszonego w wirtualnej przestrzeni biletu powrotnego, że nie zniosę prawdy o rodzinnym miejscu, wylewającej się ze stron tej książki. Poniekąd  czytanie jej boli, bo opisuje rynsztok w jakiś chorobliwie poetycki sposób, zdaniami tak trafnymi i pięknymi, że zaczynam odczuwać masochistyczną wręcz przyjemność. ,,Polska to kraj billboardów reklamujących dachówki, śmieci na poboczach, kraj cebuli i rzepaku, to królestwo skarpet, wąsów i amfetaminy". Przeraża mnie to, że widzę ojczyznę oczami głównego bohatera, choć przyjeżdżając tu zakładałam, że zobaczę coś zupełnie innego. Pocieszający jest fakt, że ludzie tacy jak Żulczyk, z porośniętej brudem rzeczywistości potrafią czerpać inspiracje i tworzyć fascynującą literaturę.
Odeszłam nieco od bohaterów tego posta-jabłek...za którymi najbardziej tęsknię będąc po drugiej stronie ,,stawu", bo tylko tu, na polskiej ziemi, są prawdziwe, soczyste, o niepowtarzalnym smaku, ale i zgniłe, robaczywe, dokładnie takie jak otaczająca mnie rzeczywistość.

piątek, 9 stycznia 2015

Wegańskie brownies ze słodkich ziemniaków



Ten post wykroczy nieco poza niezwykle zdrowy i niecodzienny przepis na brownies ze słodkich ziemniaków. Jest to deser wykreowany przez Ellę Woodward, autorkę znanego i uwielbianego bloga Deliciously Ella. Zapewne wielu weganom nie trzeba jej przedstawiać gdyż już od ponad dwóch lat pisze o zdrowym jedzeniu i tworzy pyszne przepisy oparte na produktach pochodzenia roślinnego. Tym, którzy jeszcze nie słyszeli o bohaterce tego posta, polecam odwiedzić jej stronę internetową www.deliciouslyella.com.
Historia Elli jest niezwykła, gdyż jej blog zrodził się nie z pasji do gotowania lecz z problemów zdrowotnych, nad którymi zapanowała za pomocą weganizmu. W roku 2011 Ella została zdiagnozowana z rzadkim schorzeniem zwanym Postural Tachycardia Syndrome, które objawiało się u niej skrajnym wyczerpaniem, niekończącymi się palpitacjami serca, nieustannym bólem, kłopotami z trawieniem i bólami głowy. Brzmi jak stracona młodość.
Po nieudanych próbach przywrócenia zdrowia przez konwencjonalną medycynę, zdesperowana Ella zaczęła szukać alternatywnych metod. Postanowiła zrezygnować ze spożywania mięsa, przetworów mlecznych, cukru, glutenu i wszystkiego co zostało przetworzone lub chemicznie ,,ulepszone". Ta drastyczna zmiana pozwoliła jej na rezygnację z wszelkich leków, które przyjmowała i przywróciła jej życie do normy. Przykład Elli jest dowodem na to, że weganizm oparty na nieprzetworzonych produktach ma uzdrowicielską moc.

Jako wielbicielka roślinnych wypieków postanowiłam wypróbować jej brownies ze słodkich ziemniaków. Przepis ten to deser w najzdrowszym wydaniu, gdyż nie zawiera cukru, tłuszczu ani glutenu.



Składniki:

  • 2 średnie słodkie ziemniaki (około 600g)
  • 2/3 szklanki mielonych migdałów
  • 1/2 szklanki mąki ryżowej
  • 14 daktyli medjool albo 20 mniejszych
  • 4 łyżki kakao
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • szczypta soli


Sposób wykonania:

Słodkie ziemniaki obrać, pokroić na kawałki i gotować do miękkości, najlepiej na parze. Ugotowane ziemniaki, wraz z daktylami i syropem klonowym umieścić w robocie kuchennym i zmiksować na gładką masę. Dodać mąkę, mielone migdały, kakao oraz szczyptę soli i blendować przez krótką chwilę.
Gotową masę przełożyć do brytfanki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić na około 20 minut do piekarnika nagrzanego do 180stopni. Odczekać pół godziny przed wyjęciem z formy.


Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
 

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy



wtorek, 23 grudnia 2014

Pomysł na świąteczny prezent- domowe masło orzechowe


Amerykanie nie wyobrażają sobie życia bez mała orzechowego. Za oceanem kanapki z masłem orzechowym i dżemem, tzw PB&J sandwiches to najpopularniejsze szybkie śniadanie bądź przekąska. Nie dziwi mnie więc, że przez lata doszli do perfekcji w produkowaniu nieziemsko smacznego i do tego taniego masła orzechowego.
W Polsce coraz więcej ludzi podziela fascynację Amerykanów tym prostym dodatkiem, nie tylko, do kanapek, jednakże PB obecne na pułkach naszych sklepów raczej nigdy nie osiągnie niepowtarzalnego amerykańskiego smaku. Choć z drugiej strony może ten fantastyczny smak wiążę się z wieloma dodatkami, których wolelibyśmy uniknąć. Coraz więcej, dbających o zdrowie, mieszkańców Stanów decyduje się na robienie masła orzechowego w domu albo w sklepach ze zdrową żywnością wyposażonych w specjalne maszyny. Dzięki temu wiesz co jesz i możesz kreować własne smaki. Niestety polskim sklepom daleko do posiadania tego rodzaju urządzeń ale na szczęście pozostaje nam ,,produkcja domowa".
Domowe masło z orzechów może być świetnym świątecznym prezentem albo dodatkiem do niego. Sprawa jest naprawdę bardzo prosta, potrzebujesz jedynie dwóch szklanek orzechów i robota kuchennego aby zacząć ,,zabawę".

Składniki:

  • 2 szklanki orzechów ziemnych najlepiej prażonych
  • szczypta soli
 Na własnych błędach nauczyłam się, że orzechy warto uprażyć przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 175 stopni, przed wrzuceniem do robota kuchennego. Czynność ta sprawi,że masło orzechowe będzie miało bardziej kremową konsystencję. Mój ostatni ,,wytwór" powstał z orzechów przechowywanych w chłodnym miejscu i z pominięciem prażenia (wiadomo przedświąteczny pośpiech i wiecznie zajęty piekarnik), co zaowocowało dosyć twardym masłem. 
Ciepłe orzechy umieszczamy w robocie kuchennym i rozdrabniamy je używając funkcji pulsacyjnej. Jeśli chcesz by twoje masło miało chrupiące cząstki orzechów, odsyp teraz 1/3 szklanki . Miksuj orzechy przez 3 minuty, zeskrobując je co jakiś czas ze ścianek robota kuchennego. 
Po tym czasie jeśli chcesz możesz dodać łyżkę syropu klonowego albo innego słodu, trochę oleju albo łyżkę bądź dwie kakao. Następnie miksuj jeszcze przez 1-2  minuty. 
Gotowe masło przełóż do słoika i przechowuj w lodówce do miesiąca. 
Z dwóch szklanek orzechów powstaje półtorej szklanki masła.


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Witariańska szarlotka



Składniki bazy:

  • 1/2 szklanki płatków owsianych
  • 3/4 szklanki daktyli
  • 1/4 szklanki nasion konopi
  • łyżka nasion chia
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • łyżka syropu klonowego albo innego słodu
  • wanilia

Daktyle namaczamy w gorącej wodzie przez 20 minut. Po tym czasie umieszczamy je razem z owsianką w robocie kuchennym i miksujemy przez kilka minut. Później dodajemy pozostałe składniki i łączymy je używając funkcji pulsacyjnej. Masa powinna utworzyć kulę. 
Gotową bazę umieszczamy na 10-15 minut w lodówce albo zamrażarce. Po schłodzeniu wkładamy ja między dwa kawałki papieru do pieczenia i wałkujemy tworząc krążek. 
Podstawę umieszczamy na spodzie tortownicy albo talerzu i dekorujemy ją skropionymi cytryną jabłkami. Szarlotkę posypujemy cynamonem, możemy też użyć tartych migdałów, bądź polać ją syropem klonowym. Na końcu dekorujemy ją jagodami goji, pestkami granatu albo żurawiną.