Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez cukru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez cukru. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 września 2020

Ekspresowe ciasteczka bananowo-czekoladowe z masłem orzechowym

Uwielbiam przepisy tego typu- 4 składniki, wykonanie wraz z pieczeniem zajmuje 20 minut. Na dodatek zero niezdrowych składników. Brak cukru, glutenu, jajek, mleka, masła oraz oleju.W składzie wszystko co lubię, czyli banany, masło orzechowe, kakao i trochę gorzkiej czekolady. Receptura warta wypróbowania, choć ostrzegam że wygląd ciastek u niektórych wywołuje mało smaczne skojarzenia😉💩 ale dotyczy to jedynie strony wizualnej. Jako dietetyk przywykłam do rozmów o 💩💩💩, więc skojarzenia tego typu prowadzą często do jakiejś głębszej dyskusji😉

Jeśli chcecie poznać wartość odżywczą ciasteczek zapraszam TUTAJ.

Na mojej stronie czeka na Was również przykładowy wegetariański jadłospis redukcyjny z uwzględnieniem poniższego przepisu. Jeśli chcesz poznać swoje indywidualne zapotrzebowanie energetyczne kliknij TUTAJ.


Składniki:

  • 3 bardzo dojrzałe banany
  • 1/2 szklanki masła orzechowego
  • 1/2 szklanki kakao
  • 2 paski pokruszonej gorzkiej czekolady

 Sposób wykonania:

  1. Banany, masło orzechowe oraz kakao umieść w malakserze albo blenderze. Wszystkie składniki zmiksuj na gładką masę.
  2. Dodaj pokruszoną czekoladę i delikatnie wymieszaj.
  3. Masę wykładaj za pomocą łyżki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. U mnie powstało 9 ciastek.
  4. Piecz w 180C przez około 10 minut.
  5. Wystudź przed podaniem.

Przepis wraz z wartościami odżywczymi oraz przykładowym jadłospisem redukcyjnym znajdziesz TUTAJ.


Jeśli chcesz schudnąć, bądź cierpisz na chorobę dietozależną, potrzebujesz diety eliminacyjnej, ale nie wiesz jak się za nią zabrać, by dostarczyć sobie wszelkich niezbędnych dla zdrowia składników-zapraszam na moją stronę https://dietetycznarownowaga.com/

Artykuły które mogą Cię zainteresować:

Związek między snem a odchudzaniem. Co robić by lepiej sypiać? 

Jak skutecznie schudnąć? 

Jak obliczyć dzienne zapotrzebowanie energetyczne? 


Dieta długowieczności. 

Dieta dietetyka. 

Aktywna godzina dla siebie. 

Jak wytrwać na diecie. 



sobota, 1 czerwca 2019

Bułki z mąki migdałowej



Moja kolejna próba napisania posta po ponad 12 miesiącach nieobecności na blogu. Moje palce odzwyczaiły się od klawiatury laptopa, umysł od formułowania względnie spójnych zdań;) Chęć powrotu do tej zaniedbanej przestrzeni, to chyba desperacka próba wypełźnięcia ze stanu blah . Niekończąca się zima w Wietrznym Mieście, praca na dwa etaty i bezosobowość wynajętego mieszkania wprawiły mnie w stan zawieszenia i zniechęcenia. Nawet nadejście wiosny, porzucenie jednej z prac i zmiana mieszkania (na kolejnego korpo-potwora) nie przyniosły oczekiwanych zmian. Chwilowa euforia wywołana bieganiem w parku i większą ilością wolnego czasu –zgasła...i nastał dziwny czas. Czas refleksji, skąd to niezadowolenie ? Jakoś nie mogę znaleźć przyczyny, choć szukam i próbuję coś zmieniać. Wiem, że częściowo brakuje mi bycia choć trochę kreatywną. Przestałam pisać, robić zdjęcia, urządzać przestrzeń, w której się znajduję, a wiem że te wszystkie czynności mają zbawienny wpływ na moją psychikę. I wiem, że potrzebuję wakacji. Specyficznych wakacji, nie jakiegoś leżenia na plaży pod palmą i sączenia mdlącego drinka. Nie chcę tej sensoryczno-mentalnej all inclusive nudy. Tęsknię za byciem w drodze, za pięknem gór, kanionów, pustyni, za fizycznym zmęczeniem podróżnika, za stanem w którym liczy się tylko tu i teraz, w którym ważne jest  jedynie przemieszczanie, podziwianie, zaspokojenie głodu i pragnienia, znalezienie miejsca do spania i odpoczynku.
Na ucieczkę od cywilizacji muszę jeszcze chwilę poczekać, w międzyczasie postaram się wygrzebywać z marazmu w inny sposób. Choćby przy pomocy tego bloga, pozostawiając  tutaj kulinarny ślad. Niestety moja obecna kuchnia to jakiś koszmar wielkości znaczka pocztowego, idealna do zrobienia kawy i zmiksowania drinka. Przyznam, że gotowanie w niej nieco mnie frustruje i sprawia, że wypluwam z siebie ponadprogramowe przekleństwa.  Dlatego rozpoczynam przepisem zrealizowanym w poprzedniej kuchni, w której taniec z garami był zdecydowanie prostszy i przyjemniejszy. 
Nie będę ukrywać- zwlekałam ze zrobieniem tych bułek, bo wymagają one sporo składników, których nie posiadałam w swojej skromnej kuchni- patrz mąka migdałowa (która nawet w USA nie należy do najtańszych produktów), mąka kokosowa (której nie lubię), babka płesznik (której nie potrzebuję, bo nie cierpię na zaparcia;)), ocet jabłkowy (którego zapach i smak przyprawiają mnie o mdłości). Postanowiłam jednak zainwestować w powyższe produkty i od tego czasu przepis zrealizowałam wielokrotnie. 


Składniki:

  • 1 i 1/4 szklanki mąki migdałowej
  • 1/4 szklanki mąki kokosowej
  • 1/4 szklanki + 3 łyżki mielonej babki płesznik
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki proszku do piecznenia
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1 szklanka ciepłej wody (ok. 40C)

 Sposób wykonania:

  1. W misce zmieszać suche składniki: mąkę migdałową, kokosową, babkę płesznik, proszek do pieczenia i sól.
  2. Dodać ocet, oliwę , wodę i dokładnie wymieszać. Z ciasta uformować kulę. 
  3. Odstawić na 10 minut.
  4. Ciasto podzielić na 6 części i zrobić z nich niewielkie bułeczki. Z ciasta można zrobić również bagietkę/chlebek (patrz zdjęcia poniżej).
  5. Bułeczki albo chlebek posmarować niewielką ilością wody, albo mleka roślinnego. Posypać dowolnymi nasionami.
  6. Piec około 40-45 minut w 180C. 



czwartek, 19 kwietnia 2018

Owsianko-jabłkowe batony bez cukru i glutenu

Dwa i pół miesiąca diety bez cukru (w tym suszonych owoców), glutenu oraz alkoholu za mną. Żywieniowej rewolucji, która przywróciła mi energię i chęć do życia. Jeśli chcesz przeczytać więcej o zastosowanym przeze mnie protokole zapraszam TUTAJ.  
Mam nadzieję, że będę trwać przy wprowadzonych zmianach w nieskończoność, bo pozytywne rezultaty wręcz przeszły moje oczekiwania. 
Przez ponad dwa miesiące moje desery sprowadzały się do banana z masłem migdałowym bądź orzechowym albo placów z mielonych płatków owsianych, mleka roślinnego i banana. Postanowiłam jednak od czasu do czasu ,,dać sobie luz" i zrobić coś słodkiego na bazie daktyli albo innych suszonych owoców. I oczywiście zamierzam ,,uwieczniać" przepisy na tym blogu albo TUTAJ
Dzisiaj batony z płatków owsianych, jabłek i tahini.



Składniki:
  • 1 szklanka mąki owsianej (certyfikowanej bez glutenu)
  • 1 szklanka płatków owsianych (certyfikowanych bez glutenu)
  • 2 jabłka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki miękkich daktyli
  • 2/3 szklanki tahini
  • 3 łyżki nasion chia
  • 1/4 szklanki mleka roślinnego
 Sposób wykonania:
  1. W dużej misce zmieszaj mąkę, płatki owsiane, proszek do pieczenia i sól.
  2. Jabłka obierz i zetrzyj.
  3. Do malaksera albo blendera wrzuć daktyle, tahini, nasiona chia oraz mleko roślinne. Miksuj do uzyskania gładkiej konsystencji.
  4. Dodaj zblendowaną mieszankę oraz jabłka do suchych składników i dokładnie wszystko wymieszaj.
  5. Umieść masę w formie wyłożonej papierem do pieczenia.
  6. Piecz około 30 minut w temperaturze 175 stopni C. 

wtorek, 20 marca 2018

Jak nie zwariować w okolicach czterdziestki oraz przepis na wegański gulasz z ciecierzycy

Od ostatniego wpisu minęły dwa miesiące, niełatwe miesiące. Czas złego samopoczucia, podejmowania trudnych decyzji i powolnego ,,dochodzenia do siebie".
Na początku lutego doszłam do wniosku, że muszę stać się swoją własną pacjentką. Że potrzebuję przestać stawiać na pierwszym miejscu innych ludzi i na poważnie zająć się  sobą. W około-świątecznym czasie miałam wrażenie, iż mam wszystko pod kontrolą, że trzymam się całkiem dzielnie w natłoku spotkań, które nieodłącznie w tym sezonie wiążą się z kawą, cukrem, glutenem albo alkoholem. Niestety często nasze wyobrażenie na temat naszego postępowania rozmywa się z rzeczywistością. Wiedza plus dobre chęci nie równają się właściwym działaniom. Wygląda na to, że nawet dietetyk potrafi się oszukiwać;) 
Potworne zmęczenie, rozmaitego rodzaju bóle, zmienny nastrój, PMS trwający niemal cały miesiąc i jeszcze kilka nieprzyjemnych symptomów sprawiły, że z początkiem lutego powiedziałam sobie- dość! Jakimś cudem znalazłam  czas i ochotę na zagłębienie się w książce, która sprawiła, iż doznałam ,,oświecenia";).  W ,,The hormone cure" Sary Gottfield, MD znalazłam rozwiązanie. Kto by pomyślał, że już przed 40 rokiem życia można zacząć odczuwać objawy menopauzy i że ratunkiem mogą być dieta, styl życia i zioła. 
Wiadomo jednak, że te niby proste rozwiązania bywają ogromnym wyzwaniem. Zrezygnowanie z tak wielu rzeczy, które sprawiają nam przyjemność bywa dla wielu ponad siły. Zweryfikowanie swoich poglądów, zejście z dotychczasowej drogi i cierpliwe czekanie na rezultaty nie jest łatwe. Na chwilę obecną porzuciłam weganizm (choć staram się by moja dieta w 80-90% była jednak oparta na roślinach), zmianie uległo moje rygorystyczne podejście do wysiłku fizycznego, na krótką chwilę zrezygnowałam z niego całkowicie i postanowiłam słuchać swojego ciała. Powróciłam do systematycznej medytacji. Po pięciu tygodniach wprowadzania zmian, które początkowo wydawały mi się egzystencją umartwiającego się mnicha, pożegnałam się z wszystkimi nieprzyjemnymi objawami wchodzenia w kolejną dekadę życia:)
Więcej na temat podjętych przeze mnie działań postaram się niebawem napisać TUTAJ.  
Zastosowany protokół sprawił, że całkowicie pożegnałam się ze słodyczami. Na chwilę obecną zrezygnowałam nawet z suszonych owoców, więc desery na bazie daktyli przestały wchodzić w rachubę:( Moją nową ulubioną słodką przekąska stał się banan z dodatkiem masła migdałowego, orzechowego albo tahini. I o dziwo ten prosty ,,deser" potrafi mnie usatysfakcjonować, choć przyznam, że miewam dni, w które ,,prześladuje mnie" czekolada;)
Mój sposób odżywiania stał się tak niezwykle prosty, że trudno znaleźć w moim jadłospisie przepis na danie popisowe;) Raz na jakiś czas przyrządzę potrawę z jakiegoś bloga bądź książki, reszta moich posiłków to totalny ,,nudny" freestyle. Dlatego dzisiaj ,,posiłkuję się" książką Jadłonomi, z której pochodzi poniższy przepis. Oczywiście moje danie odbiega nieco od oryginału, bo zazwyczaj gotując wyznaję zasadę- wrzucam to co mam i nie przejmuję się tym czego nie posiadam;)


Składniki:

  • 1/2 cebuli
  • kawałek imbiru (2-3 cm) 
  • batat
  • 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy (można użyć ciecierzycy ze słoika albo puszki)
  • opakowanie krojonych pomidorów (400-500 ml)
  • szklanka wywaru z warzyw albo wody
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • łyżka soku z cytryny albo limonki
  • garść szpinaku albo jarmużu
  • olej do smażenia (osobiście poddusiłam warzywa na wodzie)
  •  1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/4 łyżeczki kolendry
  • 1/4 łyżeczki płatków chili
  • sól
  • pieprz
  • posiekane orzeszki ziemne do dekoracji (opcjonalnie)
Sposób wykonania:
  1. Imbir zetrzeć, cebulę posiekać, batata pokroić w kostki.
  2. Imbir i cebulę podsmażać przez 1-2 minuty.
  3. Dodać batata, ciecierzycę oraz przyprawy. Podsmażać 1-2 minuty. 
  4. Wlać pomidory i dusić przez około 3 minuty.
  5. Dodać wywar z warzyw, masło orzechowe i gotować gulasz przez 20-25 minut. 
  6. Na koniec dodać szpinak bądź jarmuż oraz sok z cytryny.
  7. W razie potrzeby dodać więcej wywaru albo wody i doprawić do smaku.


niedziela, 26 listopada 2017

Jesienna kruszonka


Ten przepis powstał rok temu, dokładnie po amerykańskich wyborach prezydenckich, które wygrał gość w kolorze persimona. Przyznam, że potrzebowałam pocieszenia w formie deseru, bo niestety jakoś nadal mam tendencje do przeżywania tego co dzieje się across the pond. 
Polska przez ostanie lata stara się jak może przybliżyć mnie do mojego drugiego domu. ,,Adopcja" Black Friday stała się oficjalna (tylko zapomniano o Święcie Dziękczynienia;) Starbucksy wyrastają jak grzyby po deszczu, jest Netflix i Forever21, ale wciąż brakuje świeżego powietrza;( Ciężko oddychać w nadwiślanym kraju z nadejściem pierwszych chłodniejszych dni. O tym jak wpływa na nas smog i jak się przed nim (choć trochę) chronić- przeczytacie TUTAJ.
Wczoraj ze względu na makabryczne zanieczyszczenie zamiast porannego sobotniego spaceru wybrałam siedzenie w zamkniętym pomieszczeniu i pracowanie. Takie dni nadal budzą we mnie wiele pytań. W to sobotnie przedpołudnie bilansując jadłospis zastanawiałam się jednocześnie co z mojego obecnego życia zmieściłoby się w jednej walizce i podręcznym bagażu. Nie wiem czy kiedykolwiek poczuję się w 100% we właściwym miejscu. Ale w chwili obecnej jestem z tym pogodzona i potrafię z tym funkcjonować. Ok, koniec postemigracyjnych rozważań.

Jeśli chcesz ten przepis ,,w towarzystwie" 24 innych słodkości w zdrowszym wydaniu w formie ebooka zapraszam TUTAJ.

 Wypełnij formularz na końcu strony, albo przejdź do zakładki kontakt. W treści wiadomości napisz o czym chcesz przeczytać na blogu w najbliższym czasie (tematyka: zdrowie, odchudzanie, przepisy).



 
Składniki:

  • duże jabłko
  • słodka gruszka
  • dojrzały persimon
  • garść dowolnych owoców leśnych (mogą być mrożone)
  • łyżka nasion chia
  • szklanka mąki owsianej
  • szklanka płatków owsianych
  • 1/4 szklanki oleju kokosowego
  • 1/4 szklanki syropu klonowego + 1 łyżka
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli

Sposób wykonania:
  1. Owoce obieramy, kroimy na drobne kawałki i mieszamy z owocami leśnymi, łyżką nasion chia oraz łyżką syropu klonowego. (Możemy również dodać sok wyciśnięty z pomarańczy jeśli chcemy)
  2. Mąkę owsianą mieszamy z płatkami owsianymi, cynamonem i szczyptą soli.
  3. Do owsianej mieszanki wlewamy syrop klonowy oraz rozpuszczony olej kokosowy i dokładnie mieszamy.
  4. Na spód żaroodpornego naczynia ( u mnie o wymiarach 13x23 cm) posmarowanego olejem układamy owoce. Owoce posypujemy kruszonką.
  5. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 40 minut.
  6. Podajemy na ciepło z kokosową śmietanką (przepis na nią znajdziesz np. tutaj ) albo roślinnym jogurtem.


Konsultacje dietetyczne, jadłospisy, przepisy porady https://dietetycznarownowaga.com/


poniedziałek, 22 maja 2017

Super zdrowe batoniki orzechowe


Przyznam, że w natłoku rozmaitych zajęć, spiętrzonych niedokończonych spraw blogowanie na tzw. osobistym blogu przestaje być priorytetem. Wręcz traci znaczenie. Staje się kolejną sprawną na długiej liście rzeczy do wykonania. A ja dochodzę do wniosku, że potrzebuję poświęcić więcej czasu ważniejszym dziedzinom. Skoncentrować się na tym co dla mnie istotne, a nie siadać do pisania posta z myślą, że powinnam robić coś innego. Z drugiej jednak strony wizyta tutaj bywa odskocznią od tego momentami nudnego i przytłaczającego dorosłego życia. W tym życiu po trzydziestce, przed czterdziestką mam czasem wrażenie, że jestem spięta niczym agrafka. Bo wypada być poważnym, profesjonalnym, poukładanym. A ja często czuję się jak rozsypane puzzle, których nie umiem poskładać. I wiadomo, że w swojej niedojrzałej głowie wiecznie będę miała dwadzieścia kilka lat. Czemu rodzice nigdy nie mówią swoim dzieciom, że życia nie da się rozszyfrować i poukładać w zadowalający nas schemat. Życie na zawsze pozostaje sinusoidą, żywym nieobliczalnym organizmem. Jeśli chcemy z niego zrobić aktówkę pełną przegródek, które mamy pod kontrolą, czeka nas rozczarowanie, frustracja, albo nuda. Może czasem warto wsiąść na ten rollercoaster bez większych oczekiwań.  
Dzisiejszy przepis jest jak zawsze wegański, jest też niezwykle prosty i szybki. Zadowoli nawet tych, którzy tak jak ja, przełączyli się na tryb oszczędzania energii;)  Co ważniejsze, nie wymaga biegania po 15 sklepach w poszukiwaniu składników. 
Without further ado...

 
Składniki  (18 porcji):
  • 2 szklanki płatków owsianych* (220g)
  • 1 szklanka daktyli (ok.150g) (jeśli nie używasz miękkich daktyli, namocz je przez 15 minut w gorącej wodzie)
  •  5 łyżek masła orzechowego
  • 5-10 łyżek mleka roślinnego
  • szczypta soli
  • 80g gorzkiej czekolady
  • łyżka oleju kokosowego
Sposób wykonania:
  1. Płatki owsiane umieść w malakserze i drobno zmiel.
  2. Dodaj daktyle, masło orzechowe oraz szczyptę soli i miksuj do czasu aż składniki zaczną się łączyć.
  3. Stopniowo dodawaj mleko roślinne. Blenduj metodą pulsacyjną.
  4. Gotową masę umieść w formie wyłożonej papierem do pieczenia. Rozprowadź ją równomiernie i dociśnij do dna.
  5. Czekoladę wraz z łyżką oleju kokosowego rozpuść w kąpieli wodnej.
  6. Płynną czekoladę rozprowadź równomiernie na masie orzechowo daktylowej.
  7. Wstaw na około godzinę do lodówki.
  8. Pokrój na niewielkie kwadraty.
 A po przepisie zapraszam na moją nową stronę, gdzie mam bardziej poważne i profesjonalne oblicze;)
www.dietetycznarownowaga.com

https://dietetycznarownowaga.com/



 

piątek, 17 marca 2017

Wegański krem kokosowo- czekoladowy


Składniki (12 porcji):
  • puszka mleka kokosowego (400ml)
  • 20 miękkich daktyli
  • 5 łyżek kakao

Sposób wykonania:

  1. Mleko kokosowe schładzamy przez 8 godzin.
  2. Daktyle, kakao oraz stałą część mleka kokosowego umieszczamy w malakserze albo blenderze.
  3. Miksujemy do uzyskania gładkiej masy. (Jeśli nutella jest zbyt gęsta dodajemy kilka łyżek płynnego mleka kokosowego)
  4. Przechowujemy w lodówce.
 Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com
  • porady
  • przepisy
  • konsultacje dietetyczne 

wtorek, 14 marca 2017

Chlebek bananowo-czekoladowy (bez glutenu i bez cukru)


Nasz związek z cukrem bywa tym najtrwalszym w  życiu. Rozwodzimy się, zmieniamy przyjaciół i znajomych, a  ,,białemu trucicielowi” pozostajemy wierni. Wiele z nas nie wyobraża  sobie kawy bez ciasta, złego dnia bez czekolady, świętowania bez całego arsenału słodyczy.
Statystycznie zjadamy 39kg cukru rocznie. Dla porównania dodam, że przed wojną spożywaliśmy go 11kg (dane z GUS). Jesteśmy w europejskiej czołówce, niestety nie jest to powód do dumy.

Ciemna strona bieli:
  • osłabia układ odpornościowy, z każdym ciasteczkiem i czekoladką, spada nasza zdolność do obrony przed chorobami,
  • sprzyja procesowi starzenia się, zamiast inwestować w drogi krem przeciwzmarszczkowy, zredukuj ilość zjadanych słodyczy,
  • zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów,
  • jeśli czujesz się przygnębiona, albo nie możesz ,,pozbierać” myśli, jeden z winowajców znajduje się w cukiernicy,
  • słabość do lodów i pączków może powodować zakłócenia w równowadze chemicznej naszego organizmu, cukier zaburza wchłanianie wapnia, magnezu, chromu i miedzi.
Na pocieszenie dodam, że eliminacja cukru nie musi oznaczać deprywacji i goryczy. Z pomocą przyjdą nam  zamienniki takie jak: banany, daktyle, stewia i ksylitol. Poniżej znajdziecie ciasto, które nie zawiera uzależniającej nas substancji. Jego dodatkową zaletą jest brak glutenu.

Składniki (10 porcji):

  • 3/4 szklanki mąki gryczanej
  • 4 bardzo dojrzałe banany + 1 do dekoracji
  • 2 łyżki kakao
  • ,,jajko” lniane (1 łyżka siemienia lnianego zmieszanego z 3 łyżkami wody)
  • 2 łyżki płynnego oleju kokosowego
  • 100 ml mleka roślinnego
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej albo proszku do pieczenia (bez glutenu i aluminium)
  • kilka daktyli (opcjonalnie)*

Sposób wykonania:
  1. 4 banany zmiksuj z lnianym ,,jajkiem”, olejem kokosowym i mlekiem roślinnym.
  2. Dodaj mąkę, kakao oraz proszek do pieczenia. Dokładnie wymieszaj.
  3. Wlej masę do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i udekoruj rozciętym  bananem.
  4. Piecz przez około godzinę w temperaturze 175 stopni C.
*jeśli Twoje banany nie są bardzo dojrzałe, albo chcesz, aby chlebek był słodszy, miksując mokre składniki dodaj kilka daktyli

Wartość odżywcza jednej porcji:
  • energia- 128,4 kcal
  • białko- 3,5 g
  • tłuszcz- 3,2 g
  • węglowodany- 21,4 g
 
Odwiedź moją nową stronę www.dietetycznarownowaga.com

Konsultacje dietetyczne:
  • stacjonarne                   
  • mobilne
  • on-line 
 Jadłospisy 7 i 14-dniowe

Porady

Przepisy


czwartek, 8 września 2016

Bezglutenowe i bezcukrowe ciasteczka owsiano-kokosowe


Z cukrowego detoksu wybiły mnie spontaniczne wakacje, na które postanowiliśmy wreszcie pojechać z moim ,,życiowym wspólnikiem". Przyznam, że nie zrodziło to we mnie wyrzutów sumienia, tak samo jak poczucia winy nie wywołało pozostawienie butów do biegania przez cały wyjazd w walizce. Sportowo-żywieniowe ambicje zawiesiłam na kołku i było mi z tym dobrze, nawet fantastycznie. Słodycze spożywałam w umiarze a ,,formalną" aktywność fizyczną zmieniłam na spacery i pływanie. ,,Odkleiłam się" od telefonu i komputera, przez tydzień starałam się po prostu BYĆ, bo czuję, że czasem tracę tą niby prostą umiejętność. Zresztą chyba nie ja jedna...
Grecja, w której ostatni raz byłam lata świetlne temu, zaskoczyła mnie przerażającą  ilością odpadów leżących niemal WSZĘDZIE. Spoczywają na plażach w ilości przeważającej spragnionych słońca turystów, z tą różnicą, że po zachodzie słońca nigdzie się nie ruszają. Choć wiele z nich zapewne pochłonie morze.  Dziedzictwo jakie zostawiamy przyszłym pokoleniom, to dramat. Dramatem jest również ogólny brak świadomości i odpowiedzialności za własne działania. Wszechobecny tumiwisizm. Świętą prawdą jest to co powiedział Marcin Popkiewicz w wywiadzie dla Gazety Wyborczej ,,Toniemy. W słonej wodzie i śmieciach".
Podczas tego wyjazdu podjęłam świadomą decyzję, że to co widzę nie zepsuje moich wakacji, nie zamknie mi oczu na naturalne piękno tego kraju, że nie będę chodzić wściekła na ludzką głupotę i lenistwo, które wygenerowały cały ten syf. Postanowiłam natomiast po powrocie do domu pielęgnować swojego ekoświra z jeszcze większą zawziętością. Na szczęście te dantejskie sceny nie zrodziły we mnie poczucia bezradności i niechęci do działania, bo przecież i tak to co robię nie uratuje świata. Nie chcę wychodzić z takiego założenia, bo takie podejście stawia mnie w pozycji ofiary, a ja nie chcę być ani ofiarą, ani też biernym obserwatorem. Chcę coś robić, pomimo że te działania mogą mieć sens dla niewielu i nie przynoszą tzw. zysków.  
Zresztą śmieci nie były jedyną rzeczą, do której moja lubiąca porządek, spokój i logikę głowa mogłaby się doczepić ale wszystko to za sprawą świadomej decyzji i właściwego podejścia nie miało znaczenia. Dzięki temu miałam fajne wakacje, z których pamiętam zachwycające wschody słońca, szum morza, piękną pogodę i smak orzeźwiającego wina. Reszta jest zjawiskiem, które przyjęłam do wiadomości i nad którym postanowiłam się nie roztrząsać. 
Teraz staram się na nowo porzucić cukier i wymówki związane z podejmowaniem aktywności fizycznej. Próbuję podchodzić do rzeczywistości z wakacyjnym dystansem. Wiem, że po drodze będą lepsze i gorsze dni, ale może warto zaakceptować tą różnorodność. Nie wszystko musi być codziennie idealne i kolorowe. 
Poniższe ciastka są świetną alternatywą dla słodyczy pochodzących ze sklepu, nie tylko dlatego, że nie zawierają cukru, ani innych dodatków, które warto omijać szerokim łukiem. Ciasteczka te można zrobić unikając całkowicie plastikowych opakowań. Płatki owsiane, wiórki kokosowe, migdały oraz rodzynki można kupić na wagę przynosząc do sklepu własne pojemniki. Olej kokosowy jest zazwyczaj sprzedawany w szklanym słoiku, który możemy później wykorzystać choćby na domowe konfitury. Warto spróbować nie tylko słodyczy bez cukru, ale i zakupów wolnych od plastiku. #zerowastecookies
 
Składniki:

  • szklanka płatków owsianych górskich
  • szklanka wiórków kokosowych
  • 1/3 szklanki mielonych migdałów
  • 2 banany
  • 5 łyżek oleju kokosowego
  •  1/2 szklanki rodzynek
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Sposób wykonania:

  1. W dużej misce umieszczamy płatki owsiane, wiórki kokosowe, mielone migdały, cynamon oraz proszek do pieczenia.
  2. W osobnym naczyniu ugniatamy banany i łączymy je z płynnym olejem kokosowym.
  3. Mokre składniki wlewamy do suchych i dokładnie mieszamy. 
  4. Dodajemy rodzynki i ponownie mieszamy.
  5. Z ciasta formujemy okołu 12 ciasteczek, które układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
  6. Pieczemy przez około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni.